reklama

Tak było podczas Dni Drohiczyna

Warsztaty bębniarskie, fot. Aneta Abramowicz-Oleszczuk

Pokazy kulinarne i degustowane przez widzów potrawy (żurkiem i gulaszem zajadali się wszyscy). Miasteczko produktów tradycyjnych i regionalnych wschodniej Polski. Fotobudka. Basen z łódeczkami. Gokarty i rozgrywany już po raz 20. konkurs na Jajcarzy Roku. Podczas Dni Drohiczyna było tak fantastycznie, że bp drohiczyński Tadeusz Pikus, który przyszedł do drohiczyńskiego Parku Miejskiego, chciał się nauczyć... grać na afrykańskich bębnach.

reklama

Tegoroczne Dni Drohiczyna - nieprzypadkowo - odbywały się w tym samym czasie, co II edycja przedsięwzięcia „Na kulinarnym szlaku wschodniej Polski”, będącego swego rodzaju festiwalem, promującym potrawy regionalne województw: podlaskiego, lubelskiego i podkarpackiego. Wystawcy, którzy prezentowali na nim swoje potrawy i napoje, brali udział w konkursach na najatrakcyjniejsze stoisko oraz najsmaczniejszy produkt.

Uczcie kulinarnej towarzyszyły stoiska informacyjno-promocyjne wspomnianych 3 województw wschodniej Polski oraz... konkurs rzucania surowymi jajkami kurzymi na odległość. Niezłapane jajka lądowały wszędzie - na twarzach i ubraniach łapaczy i publiczności. Dwóm osobom skorupki wpadły do oczu. Jedno obrało kierunek na Ostrożany, drugie poszybowało na drohiczyńską posesję. Z jaj, jakie wylądowały na ulicy, na której odbywał się konkurs, można by usmażyć niejedną jajecznicę.

Parą, która jako pierwsza przystąpiła do konkursu, byli burmistrz Drohiczyna Wojciech Borzym oraz Sekretarz Gminy Drohiczyn Radosław Konobrodzki. Gdy jajko rozbiło się na koszulce burmistrza, jubileuszowy, 20. konkurs na Jajcarzy Roku, uznano za oficjalnie otwarty. W tym roku wygrali go, rzutem na odległość 36 metrów i 22 cm, drohiczynianie Kacper Kosiński i Daniel Kosiński. W nagrodę dostali... strusie jaja.

Para Maciej Witalis i Jerzy Jaskólski, która nie opuściła ani jednej edycji konkursu, odbierając nagrodę, symbolicznie przekazała na ręce tegorocznych zwycięzców swoje koszulki startowe.

Atrakcjami, które połączyły pokolenia, okazały się fotobudka i jazda gokartami. O ile na jazdę samochodami dzieci wyciągały rodziców, to w kolejce do fotobudki po bezpłatną sesję zdjęciową w odlotowych perukach, kapeluszach i okularach ustawiały się... dorosłe dzieci ze swoimi rodzicami. Zabawa była przednia. 

W Drohiczynie nie zabrakło też, oczywiście, obowiązkowych atrakcji wszystkich festynów, czyli malowania buziek i dmuchańców.

Najmłodszym najbardziej przypadł do gustu pompowany basen z dwoma łódkami, które dzieci wprawiały w ruch, kręcąc specjalnymi korbkami.

Co odważniejsi wzięli udział w warsztatach bębniarskich. Zróżnicowana wiekowo grupa bębniarzy (najmłodszy miał 1,5 roku, najstarszy był w wieku 50+) okazała się wyjątkowo pilna i uzdolniona muzycznie. Grali tak dobrze, że zainteresowali warsztatami JE bpa Tadeusza Pikusa, który wybrał się w niedzielne popołudnie do Parku Miejskiego.

Osoby, które późnym popołudniem przechodziły obok drohiczyńskiej cerkwi pw. św. Mikołaja, mogły podziwiać młodą parę, którą przywiózł to tej świątyni zabytkową warszawą szofer w stroju "z epoki".

Dla wszystkich zaśpiewali: PodobaMiSie, Jacek Stachursky z zespołem, Brajan Blaszkiewicz, Chór Seniora "Jesień", Cassel i D-Bomb. Osoby, które były w Drohiczynie wieczorem, mogły też posłuchać pieśni „W dolinie Góry Zamkowej”, której linia melodyczna towarzyszy miastu w postaci hejnału, odgrywanego z wieży kościoła franciszkanów pw. Wniebowzięcia NMP codziennie o godz. 18.00. Pieśń ta została napisana z okazji pobytu Ojca Świętego Jana Pawła II w Drohiczynie. (Ana)

Komentarze (0)

Komentarz został dodany

Twój komentarz będzie widoczny dopiero po zatwierdzeniu przez administratora

Dodanie komentarza wiąże się z akceptacją regulaminu

reklama
reklama
reklama