reklama

Każda kapliczka ma swojego "lokatora"

Chrystus Frasobliwy z pomalowanymi oczami i paznokciami, fot. Mirosław Chmielewski

Stawiamy je zazwyczaj w intencjach błagalnych lub dziękczynnych. W miejscach dla nas ważnych... Prosząc o zdrowie, pomyślność, łaski Boże i Bożą opiekę. I dziękując za zdrowie oraz życie... Zdarza się jednak i tak, że mamy kapliczkę, bo sąsiad też ma, a ten krzyż, co to go parafianie ustawili nieopodal tego, zamówionego przez proboszcza, to na złość księdzu się pojawił...

reklama

- Nazwa „kapliczka” wywodzi się od łacińskiego wyrazu ~cappa, czyli płaszcz. Chodzi tu o płaszcz św. Marcina, biskupa z Tours, który przechowywano w specjalnej celi wewnątrz niewielkiego budynku o charakterystycznych kształtach, zwanym właśnie „kaplicą” - wyjaśnił dziś na spotkaniu Grupy Twórczej Fotogram Mirosław Chmielewski – siedlczanin, turysta i płetwonurek, który jeżdżąc na rowerze w poszukiwaniu kapliczek i przydrożnych krzyży sfotografował już ponad 1500 przykładów kultu religijnego. Nie tylko w Polsce, ale również zagranicą.


Podczas spotkania pokazał część swoich zdjęć i omówił różne rodzaje kapliczek. Zwrócił uwagę na to, że zarówno kapliczki, jak i krzyże różnią się nie tylko materiałem, z którego je wykonano, ale też wyglądem. Są zatem kapliczki: arkadowe, brogowe, domkowe, słupowe, latarniowe, skrzynkowe, kłodowe i konchowe. Przypomniał, że każda kapliczka ma swojego „lokatora”, którym na naszym terenie jest nie tylko powszechnie znany św. Antoni Padewski, św. Jan Nepomucen, św. Krzysztof, św. Florian, Matka Boska czy Jezus, ale też np. św. Notburga – patronka rolników (Wyszków, gm. Liw) czy... Maryja Brzemienna (Stoczek Łukowski).

Teoretycznie wszystko jest odgórnie ustalone setki lat temu, na soborach, synodach czy spotkaniach biskupów. Kolor szat poszczególnych świętych, atrybuty, po jakich powinniśmy z łatwością ich rozpoznawać, a nawet sposób ułożenia ciała Jezusa na krzyżu. W praktyce jednak – ilu autorów, tyle pomysłów.


Nie sposób więc nie wspomnieć o kunszcie artystycznym czy pomysłowości projektantów i wykonawców kapliczek oraz... osób, które je po latach odnawiają. Obok wysmakowanych XVIII- czy XIX-wiecznych wizerunków świętych, umieszczonych na kapliczkach lub w ich wnętrzach spotykamy bowiem również figurki o nieproporcjonalnych kształtach, pozbawione swoich charakterystycznych atrybutów lub ozdobione zgodnie z najnowszą modą – np. Jezusa Frasobliwego z pomalowanymi na niebiesko paznokciami u rąk i na fioletowo paznokciami u stóp oraz czarnymi obwódkami wokół oczu i Jezus ukrzyżowany z nosem jak u Pinokia.


- Warto też dodać, że Jezusa nie ukrzyżowano raczej na krzyżu łacińskim, jak to się przyjęło w kulturze i ikonografii chrześcijańskiej, tylko na krzyżu w kształcie litery „T”, bo takie krzyże stawiano w tamtym kręgu kulturowym. Co więcej, gdy zajrzymy do Ewangelii wg św. Mateusza, przeczytamy w niej, że Jezusa z szat obnażono, czyli... był raczej bez przewiązki, ale jak pokazywać nagiego Syna Bożego, skoro nawet Michał Anioł musiał na freskach w kaplicy sykstyńskiej zamalować kontrowersyjne fragmenty, budzące oburzenie z powodu nagości przedstawionych postaci.


Mało kto też zapewne wie, że kapliczki i krzyże dziękczynne są też stawiane... pod wodą. Ponieważ Mirosław Chmielewski jest płetwonurkiem, sfotografował i pokazał na spotkaniu również podwodne przejawy kultu religijnego.

Czemu zainteresował się akurat kapliczkami?
- Jeżdżę rowerem z dużo młodszymi kolegami. Sami by książki nie wzięli do ręki, bo wiadomo, są ważniejsze sprawy, ale jak im się coś podrzuci, to chętnie to łapią. Warto to wykorzystać – powiedział.
Kończąc swój pokaz, zachęcił wszystkich do zatrzymywania się przy przydrożnych skarbach. Zaglądania do wnętrz kapliczek, przyglądania się umieszczonym w nich obrazom czy figurkom, odczytywania wypisanych na nich intencji i zadumania nad naszą historią i religijnością.


- Przyglądając się znakom sacrum, warto zwrócić uwagę na szczegóły bardzo rzadkie. Kiedy wyjedziemy z Wiśniewa na południe w kierunku Łukowa, przed Gostchorzą po prawej stronie znajdziemy krzyż z białym orłem w podstawie. Następny taki krzyż jest przy wyjeździe na sąsiednią wieś. Przed tartakiem w prawo trzeba skręcić. Są datowane. Takie różne ciekawostki możemy spotkać – podpowiedział wicedyrektor Muzeum Regionalnego w Siedlcach, historyk, regionalista i autor subiektywnych przewodników po powiatach: siedleckim, łosickim i garwolińskim, Sławomir Kordaczuk.


- Po ponad pół wieku komuny, kiedy nie wolno było stawiać nigdzie kapliczek, teraz odżywa moda na stawianie nowych znaków sakralnych. Można nawet prześledzić, jakie są trendy przy stawianiu kapliczek w poszczególnych miejscowościach. Np. w Żabiance w gminie Trojanów mieszkańcy postawili kapliczkę w ciągu jednej nocy. Wszyscy wiedzieli, że następnego dnia milicja przyjedzie i będzie szukać sprawców. Najstarsza mieszkanka tej miejscowości, ponad 90-letnia kobieta wzięła winę na siebie, bo stwierdziła, że jej na pewno do więzienia nie wtrącą. Warto pytać, w jakiej intencji została postawiona dana kapliczka – bo np.  w Wilczonku w gminie Kotuń jedyna kapliczka, jaka stoi przy prywatnej posesji, została postawiona w intencji dziękczynnej, że przeżyło i żyje do tej pory jedno dziecko z tej rodziny. Wszystkie pozostałe dzieci umierały - dodał.

Osoby, które zainteresował ten temat, powinny się wybrać 14 stycznia do Muzeum Regionalnego na spotkanie Siedleckiego Klubu Kolekcjonerów. Mirosław Chmielewski o godz. 11.00 będzie miał pokaz „Znaki sakralne w terenie, dotyczące powstania styczniowego”.

- Wiem, o czym pan mówi, bo sama też chętnie fotografuję przydrożne krzyże i kapliczki. Uczę w Zespole Szkół w Borkach Kosach w gminie Zbuczyn. Wkrótce wydam książkę ze zdjęciami kapliczek z 5 miejscowości, z których dzieci uczęszczają do naszej szkoły. Przyznam się Państwu, że mam ogromną radość z tego fotografowania, odnajdywania i czyszczenia kapliczek. Nikt mi tego nie nakazał. Gdyby nakazał, to bym się nie wyrobiła. I nie byłoby takiej satysfakcji. Robię to dlatego, bo od dziecka mi to w duszy gra. Jako mała dziewczynka latałam (tak – latałam) do krzyża i w słoiczkach stawiałam kwiatki, bo pan Jezus płacze, bo jest samotny, a tu na łące tyle kwiatów. Nie daję za wygraną, gdy nie mogę odczytać intencji lub napisu na przydrożnym krzyżu lub kapliczce. Fotografuję je, potem w domu pod różnym kątem oglądam na monitorze komputera. Sprawdzam, czy może ten napis jednak da się odczytać. Dorabiam w głowie napisy – powiedziała Wisława Rękawek, która po raz pierwszy przyszła na spotkanie „Fotogramu”. (Ana)

Fotografie, zamieszczone w galerii, są zdjęciami kadrów Pana Mirosława Chmielewskiego, prezentowanych na rzutniku w Galerii Fotografii "Fokus" Miejskiego Ośrodka Kultury w Siedlcach. Niektóre z tych zdjęć zostały wykadrowane przez autorkę tego tekstu.

Komentarze (15)

Komentarz został dodany

Twój komentarz będzie widoczny dopiero po zatwierdzeniu przez administratora

Dodanie komentarza wiąże się z akceptacją regulaminu

  • najnowsze

  • popularne

reklama
reklama
reklama
reklama
Advertisement