reklama

Zielony Korczew

fot. Aga Król

Starszy pan z plakietką na piersi kieruje ruchem. Stara się jakoś zapanować nad chaosem. Nie wiadomo, czy bardziej się namacha przy tym rękoma, czy nakrzyczy. Jedno i drugie w upale jest męczące, więc pan nie bawi się w konwenanse.

reklama

- Jechać, jechać! – dyryguje. – No mówię, jechać, szybciej!

Widać nie bawi się w konwenanse, ale najważniejsze, że jest skuteczny. Bo zapanować nad kierowcami, którzy przyjechali na festyn „Zielony Korczew, dla niepodległej”, nie było łatwo. To impreza, której w całym regionie nie trzeba specjalnie reklamować. Dlatego ciągnęły tu prawdziwe tłumy. I Korczew nie zawiódł. Zachwycił chyba jeszcze bardziej. Wszystkim. Bielą lśniącego w jaskrawym słońcu Pałacu, cudowną muzyką, pokazami rycerskimi i panem Januszem, który bawił się wyjątkowo dobrze wywijając przed sceną w stylu bliżej nie określonym, ale wyjątkowo energetycznym. Absolutnie bez żadnych kompleksów...

Trzeba się bawić! – zagajał publikę z uśmiechem pełnym szczerości.

I najwyraźniej znalazł posłuch, o co w Korczewie nigdy nie jest zresztą trudno. Każdy może tu znaleźć coś dla siebie. Jedni przy gorących rytmach, drudzy przy rycerskim fechtunku albo spacerze po pięknie utrzymanym parku gdzie zawsze trzeba znaleźć choćby minutkę, aby odwiedzić „menhira”. 

Komentarze (2)

Komentarz został dodany

Twój komentarz będzie widoczny dopiero po zatwierdzeniu przez administratora

Dodanie komentarza wiąże się z akceptacją regulaminu

  • najnowsze

  • popularne

reklama
reklama
Advertisement