reklama

Anna Wróbel

Anna Wróbel

Z „Tygodnikiem Siedleckim” jestem związana od wielu lat. Kiedy zaczynałam pracę w redakcji, wówczas jako dziennikarka, gazeta miała tylko dwanaście stron objętości, teksty pisaliśmy ręcznie, potem były przepisywane na maszynach do pisania, a następnie cała gazeta, złożona w teczce, jechała PKS-em do drukarni w Warszawie. Mój syn mówi, że chyba żyłam w średniowieczu…

Teraz zajmuję się korektą. Kiedy poprawiam teksty kolegów i napotykam jakiś zabawny błąd czy lapsus językowy, przypomina mi się czasem, jak kiedyś pani Zosia Juśkiewicz, będąca zastępcą naczelnego, wkraczała do pokoju dziennikarzy z groźną miną i krzyczała:

„Jak można napisać, że po zasiłek pogrzebowy trzeba zgłosić się do dwóch tygodni po śmierci?!”.

Teraz zdarza się, że ja wchodzę do pokoju dziennikarzy, wymachując kolumną…

Ale chochlik drukarski czuwa zawsze, nikt go nie przechytrzy. Ze zdumieniem patrzymy czasem w środę (dzień ukazywania się „TS”), że na szpalcie „doręczyciel pocztowy” zamienił się w „dręczyciela pocztowego”. A przecież w poniedziałek (dzień składania gazety) było dobrze!!!

Moja praca z tekstem nie kończy się w redakcji „TS”. Jestem też redaktorem w Wydawnictwie Uniwersytetu Przyrodniczo-Humanistycznego w Siedlcach. Tam zajmuję się opracowywaniem tekstów naukowych.

tylko formaty tekstowe, graficzne, muzyczne oraz wideo. Maksymalnie 10 plików o łącznej wielkości max 10mb.

Pola oznaczone * są obowiązkowe

reklama
reklama

Sonda

Czy zarząd PO powinien wyciągnąć konsekwencje wobec europosłów tej partii, którzy głosowali za przyjęciem rezolucji Parlamentu Europejskiego ws. Polski?


Zobacz komentarze (3)