reklama

Sara Mała Księżniczka

Siedlce

Aneta Abramowicz-Oleszczuk 2017-10-08 14:30:22 liczba odsłon: 5165

Ojciec Sary spotka się z córką w finałowej scenie spektaklu, fot. Janusz Mazurek

Przepiękna scenografia, z autentycznymi indyjskimi meblami i rekwizytami. Zdjęcia z Indii, przesuwające się podczas spektaklu niczym fotokast. Świetnie zaaranżowana gra świateł. Wpadające w ucho i chwytające za serce piosenki.

reklama

Układy choreograficzne, zawierające w sobie elementy tańca hinduskiego i baletu klasycznego. I dzieci - grające tak przejmująco, że nie sposób było się nie wzruszyć historią Sary i jej koleżanek - zarówno tych, które były pensjonariuszkami na pensji panien Minchin, jak i tej, która tam pracowała. "Pomywaczki nie są małymi dziewczynkami" - wyjaśniła Sarze panna Minchion, gdy ta poprosiła ją, żeby dziewczynka-służąca mogła być gościem na jej urodzinach. Ale "Mała Księżniczka" to opowieść m.in. o tym, że małe dziewczynki nawet dzisiaj są pomywaczkami. 

- Każda mała dziewczynka jest księżniczką. Nawet służąca - upiera się Sara.

Nie każda jednak ma swoją pokojówkę, powóz i garderobę, w której są jedwabne sukienki nie tylko dla księżniczki, ale też dla jej lal niemal tak dużych jak ona i mających sweterki obszyte futerkiem.

W spektaklu nie brakuje elementów dydaktycznych, krytykujących wychowywanie dzieci do życia w zbytku i przepychu. Ileż prościej i łatwiej byłoby wychowywać nie: królewny, księżniczki, królów, królewiczów i książęta, tylko... dzieci. 

Skoro jest mała księżniczka, musi też być - jak w każdej zakończonej happy endem baśni - mały książę. Tu mały książę jest jednocześnie rycerzem, który dotrzymuje danego przed laty słowa i na białym rumaku przyjeżdża do Londynu do swojej Sary. O tym, że życie to nie jest (tylko) bajka, przypominają widzom m.in. echa wojny, na którą wyruszył ojciec Sary. 

Kontrast między światem Wschodu i Zachodu widać nie tylko w strojach, tańcu czy zabawkach. W Indiach dzieci bawią się z małpkami. Londyńska koleżanka Sary oburzy się, jak można bawić się żywymi stworzeniami. A sąsiad panny Minchin, u którego służy Hindus Ram Dass (ten co zainteresował się i wzruszył losem biednej Sary do tego stopnia, że postanowił wymienić jej w czarodziejski sposób meble w pokoju, dać jedzenie i opłacić węgiel na opał), zauważy: "na taki pomysł mógł wpaść tylko człowiek Wschodu".

Sara zna dobre maniery, angielski, francuski i hindi. Podczas spektaklu pozna też smak biedy, głodu i odtrącenia. Szybko zrozumie, że dla wielu ludzi człowiek jest tyle wart, ile... ma pieniędzy.

Musical "Mała Księżniczka", z piosenkami napisanymi i skomponowanymi specjalnie na potrzeby tego przedstawienia, od dziś można oglądać na Scenie Teatralnej Miasta Siedlce. Występują w nim tancerze Teatru Tańca Caro. Autorką scenariusza oraz reżyserką spektaklu jest Iwona Maria Orzełowska. 

*   *   *

Historię "małej księżniczki" Sary Crewe znamy z powieści Frances Hodgson Burnett, tej samej, która napisała "Małego Lorda" i "Tajemniczy ogród".

Sara Crewe (w spektaklu Sara Tarnowski) wychowała się w Indiach. Gdy miała 7 lat, ojciec wysłał ją do Londynu, na pensję dla dziewcząt, prowadzoną przez pannę Marię Minchin. Fortuna ojca Sary, który był właścicielem kopalni diamentów, sprawia, iż przez 4 lata dziewczynka ma swoją pokojówkę, salon, kucyka, garderobę... Gdy pan Crewe umrze, jego córka zostanie na pensji, ale jako służąca. (W spektaklu ojciec Sary jest uznany za zaginionego lub zmarłego w czasie wojny. W finałowej scenie przedstawienia wjeżdża na wózku inwalidzkim na scenę.) (Ana)

 

 

Tweetnij

drukuj
Komentarze (11)

Komentarz został dodany

Twój komentarz będzie widoczny dopiero po zatwierdzeniu przez administratora

Dodanie komentarza wiąże się z akceptacją regulaminu

  • najstarsze

  • najnowsze

  • popularne

reklama
reklama
reklama
reklama
Advertisement