reklama

Zakochany w Libanie

Siedlce

Aneta Abramowicz-Oleszczuk 2018-02-08 23:10:58 liczba odsłon: 12178

Artur Ruciński, fot. Aneta Abramowicz-Oleszczuk

Liban - państwo w zachodniej Azji, graniczące z Syrią i Izraelem, mające powierzchnię 10 452 km², czyli mniejsze od województwa świętokrzyskiego (11 710,50 km²) - był głównym bohaterem spotkania...

reklama

...Grupy Twórczej "Fotogram", działającej przy Miejskim Ośrodku Kultury w Siedlcach.

O "Libanie - krainie cedrów" opowiedział związany z "Fotogramem" od 2003 r. Artur Ruciński.

Co takiego jest w maleńkim Libanie, że nasz kolega, który spędził w tym kraju 7 dnia, zafascynował się nim na tyle, że może o nim opowiadać godzinami. Interesująco, intrygująco, a jednocześnie z dużym poczuciem humoru?

Na hasło "Liban" większości z nas przypominają się największe i najbogatsze miasta tego kraju - Sydon, Tyr, Byblos, Trypolis i Biruta, czyli dzisiejszy Bejrut. Niektórzy z nas kojarzą Liban z drzewem cedrowym, purpurą, mydłem, oliwą i winem. Inni z pięknymi, dzikimi, malowniczo, a jednocześnie piętrowo układającymi się na niebie chmurami. Jeszcze inni pamiętają, że można tam podziwiać i greckie rzeźby, i rzymską ceramikę. Że Fenicjanom zawdzięczamy alfabet fonetyczny, a Harisa to libańska Częstochowa, taka z kamiennym kopcem, na którego szczycie króluje statua Białej Madonny. Być może niektórzy wiedzą, że w Bejrucie spędziła ostatnie lata życia i tamże została pochowana Hanka Ordonówna, która zajęła się organizowaniem pomocy dla osieroconych dzieci polskich wygnańców, jakie udało jej się wywieźć z ZSRR. W 1948 r., pod pseudonimem Weronika Hort, wydała w Bejrucie książkę "Tułacze dzieci".

Artur wybrał się do Libanu razem z żoną Beatą. Poznali ten kraj dzięki wycieczce, zorganizowanej przez Katolickie Radio Podlasie. Gdy powiedzieli swoim bliskim i znajomym, gdzie jadą, niektórzy pukali się w głowę, inni rwali włosy z głowy, a jeszcze inni patrzyli na nich z niedowierzaniem. A oni wyszli - z jakże słusznego - założenia, że teraz właściwie żadne miejsce na ziemi nie jest bezpieczne. A jeśli coś ma im się stać, to przecież i tak się stanie, bez względu na to, gdzie akurat będą.

*   *   *

Na fotograficzną opowieść Artura Rucińskiego o krainie cedrów wybrałam się z dużą ciekawością. Nawet nie tyle samego Libanu, ile tego, co i jak opowie o nim Artur. Nie ukrywam, że nastawiłam się na oglądanie zdjęć. Bo nasz kolega z "Fotogramu" jest raczej małomówny i stroni od spotkań integracyjnych na plenerach fotograficznych.

Tymczasem Artur zdjęcia zrobił dobre, a opowiadał pięknie. Zajmująco, barwnie, zarówno o przeszłości Libanu, jak i realiach współczesnego życia codziennego, zaskakując nas nie tylko swoją erudycją, ale też potrzebą i łatwością mówienia przez kilkadziesiąt minut.

- Artur zapomniał powiedzieć najważniejszego - że nie wrócił jeszcze z Libanu. On cały czas tam jest. Myślami i wspomnieniami. Zakochał się w Libanie i wciąż szuka coraz to nowych informacji na temat tego kraju - dodała Beata Rucińska. (Ana)

 

 

 

 

 

Tweetnij

drukuj
Komentarze (3)

Komentarz został dodany

Twój komentarz będzie widoczny dopiero po zatwierdzeniu przez administratora

Dodanie komentarza wiąże się z akceptacją regulaminu

  • najstarsze

  • najnowsze

  • popularne

reklama

Klauzula informacyjna

Szanowny Użytkowniku

Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” zaktualizowała swoją Politykę Prywatności. Portal tygodniksiedlecki.com używa cookies (ciasteczek), aby zapewnić jak najlepszą obsługę naszej strony internetowej. Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” i jej Zaufani Partnerzy używają plików cookies, aby wyświetlać swoim użytkownikom najbardziej dopasowane do nich oferty i reklamy. Korzystanie z naszego serwisu oznacza to, że nie masz nic przeciwko otrzymywaniu wszystkich plików cookies z naszej strony internetowej, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Można zmienić ustawienia w przeglądarce tak, aby nie pobierała ona ciasteczek.