reklama

Węgrowski historyk mówi: Sprawdzam

Węgrów

Dariusz Kuziak 2018-04-28 14:28:32 liczba odsłon: 2422
Radosław Jóźwiak (fot. D. Kuziak)

Radosław Jóźwiak (fot. D. Kuziak)

Centrum Badań nad Zagładą Żydów publikuje...

reklama

W 2015 r. ukazały się w Polsce wspomnienia Szragi Fajwela Bielawskiego „Ostatni Żyd z Węgrowa”. We wstę- pie do publikacji prof. Jan Grabowski, badacz Holokaustu, współzałożyciel Centrum Badań nad Zagładą Żydów stwierdził, że „opis wojennych przejść Bielawskiego powinien stanowić lekturę obowiązkową dla wszystkich, którzy interesują się zagładą Żydów na ziemiach polskich”.

Opowiadając o likwidacji węgrowskiego getta 22 września 1942 r., Bielawski pytał retorycznie: „Dlaczego całe miasto współpracowało ze zbrodniczą grupą najeźdźców przy wysyłaniu swych sąsiadów do komór gazowych?”.

Trudno o bardziej drastyczne oskarżenia Polaków o współudział w Holokauście. A podobnych stwierdzeń w książce jest mnóstwo

Czy rzeczywiście tak było?

Radosław Jóźwiak, historyk z węgrowskiego Liceum Ogólnokształcącego im. A. Mickiewicza, przez kilkanaście miesięcy weryfikował opowieść S. F. Bielawskiego – sięgał do źródeł, konfrontował zapisy, przeszukiwał archiwa, zestawiał dane. Efektem jego pracy jest książka o zagładzie społeczności Węgrowa we wspomnieniach Szragi Fajwela Bielawskiego. Książka jest złożona w wydawnictwie. Będziemy mogli ją przeczytać za kilka tygodni. Dzisiaj można powiedzieć jedno – większość opowieści Bielawskiego nie odpowiada prawdzie. Jego wojenne losy mogły wyglądać inaczej, niż to przedstawił, spisując swoje wspomnienia w USA na początku lat 90.

Z RADOSŁAWEM JÓŹWIAKIEM rozmawia Dariusz Kuziak

 

-Kiedy nabrał pan przekonania, że nie wszystko w relacji Szragi Fajwela Bielawskiego jest zgodne z prawdą?

– Gdy ukazała się książka „Ostatni Żyd z Węgrowa”, dysponowałem jego zeznaniem, złożonym w 1945 r. przed komisją żydowską w Łodzi. To zeznanie to trzy kartki. Opisuje on tam m.in. zabójstwo rabina Morgensterna we wrześniu 1939 r. Można było się spodziewać, że podobnie barwnie opisze likwidację węgrowskiego getta. Tymczasem swoją relację ograniczył wtedy do kilku zdań.

- Bielawscy to była wyjątkowa rodzina, wszyscy uratowali się z Holokaustu.

– Dysponuję mocnymi przesłankami, że Szraga Fajwel i jego dwaj bracia byli w żydowskiej policji.

- Co na to wskazuje?

– Getto w Węgrowie było bardzo przeludnione. W jednej izbie mieszkało średnio 10 osób, z jednym wyjątkiem – domu Bielawskich, gdzie w pięciu pokojach mieszkały 4 osoby. Bielawski twierdzi, że to dlatego, iż dał jakimś folksdojczom dwie koszule. Gdyby to było możliwe, to wszyscy Żydzi by tak zrobili. Bielawski narzekał na małe przydziały mięsa. Tymczasem zwykli Żydzi w ogóle go nie dostawali. Jeśli bywał zmuszany do pracy, to tylko wtedy, gdy dopadali go Niemcy, nigdy żydowska policja. Tych poszlak jest więcej, wszystkie czytelnik znajdzie w książce.

Centrum Badań nad Zagładą Żydów twierdzi, że bezkompromisowo odkrywa bolesne prawdy, z wyjątkiem jednego tematu – roli żydowskiej policji i Judenratów, czyli rad starszyzny żydowskiej. W likwidację węgrowskiego getta była zaangażowana żydowska policja, a członkowie Judenratu założyli kapelusze z opaskami, które gwarantowały im nietykalność. Wcześniej wycisnęli od pozostałych Żydów ogromny haracz, który rzekomo miał uchronić ludność getta przed wywózką. Uchronił, ale tylko ich.

- Skąd pan to wie? (...)

 

Zostało Ci do przeczytania 77% artykułu

Aby przeczytać całość wyślij SMS-a na nr 70906 o treści "tekst". (Koszt sms-a 61gr z VAT)

Otrzymany kod zwrotny wpisz w polu poniżej (do wykorzystania trzy razy).

Usługa nie działa w sieci T-Mobile

Tweetnij

drukuj
reklama
reklama

Najnowszy numer 38/2018 w sprzedaży od 2018-09-19.

Advertisement