Czy dziewczynka przeżyłaby, gdyby przyjechała do niej karetka?
Miała dwa latka. Przestała oddychać, gdy mama trzymała ją na rękach, a ojciec wiózł do szpitala. Zmarła po dwugodzinnej reanimacji. Wcześniej matka dwukrotnie dzwoniła na siedleckie pogotowie.
Dla rodziców to straszny czas. Dziewczynka zachorowała w zeszłym tygodniu. W nocy z czwartku na piątek zwymiotowała. Rano było gorzej. Gdy wymioty pojawiły się piąty czy szósty raz, i nie udało się zbić gorączki, matka zadzwoniła po pomoc na numer 112.
– Myślałam, że dzwonię na SOR, pytałam, czy przyjmą mnie, gdy przyjadę z chorym, 2-letnim dzieckiem – wspomina. – Dyspozytor poinformował mnie, że wymioty i gorączka to sprawa dla pediatry, więc najlepiej, abym zgłosiła się do niego. Mówił również, że na SOR czeka się kilka godzin.
Kobieta rozłączyła się i zadzwoniła do swojej przychodni. Była godz. 11.20. Do przychodni zapisano ją na 13.50.
– Z córką było jednak coraz gorzej, zrobiła się senna. Zaczęłam ją ubierać. O 11.45 znowu zadzwoniłam na numer 112.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!