Reklama

Zagadki Gancwola

Adolf Hubert Gancwol Ganiewski fotografował Siedlce i okolice przez blisko 50 lat. Dzięki niemu wiemy, jak zmieniało się to miasto na przestrzeni niemal pół wieku, jacy ludzie w nim mieszkali, jak wyglądali i jak się ubierali. Paradoksalnie, zdjęć samego fotografa zachowała się zaledwie garstka. Informacji o nim... jeszcze mniej. Czy nazwisko Gancwol należy łączyć z pierwszym zakładem fotograficznym w Siedlcach? Najprawdopodobniej tak. Okazuje się jednak, że właścicielem tego atelier nie był Adolf Hubert, lecz... Eleonora Gancwol.


W tomie X „Słownika Geograficznego Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich”, wydanym w 1889 roku, znajdziemy lakoniczną informację o „jednym zakładzie fotograficznym” w Siedlcach. Spis „Fotografów i zakładów fotograficznych Królestwa Polskiego i Litwy (Imperium Rosyjskie do 1918 r.)”, dokonany przez Michała Żura, uwzględnia już dwa zakłady fotograficzne w tym mieście. Co ciekawe – oba były prowadzone przez kobiety - Eleonorę Gancwol i Ewelinę Dubiszewską.

Niestety, w spisie tym są podane tylko imiona i nazwiska obu pań. Czemu nie ma adresów lub choćby nazw atelier? Czyżby M. Żur zbyt mało wiedział o Siedlcach? A może po prostu nazywały się „zakład fotograficzny”?

Zastanawiające jest również, czemu - inaczej niż w przypadku pozostałych, wymienionych w spisie kolejności alfabetycznej zakładów fotograficznych, w Siedlcach na pierwszym miejscu M. Żur umieścił Eleonorę Gancwol. Najprawdopodobniej dlatego, że jej atelier było bardziej znane, a co za tym idzie - wcześniej założone. 

„Ewelina (Dubiszewska - przyp. Ana) prowadziła w latach 1900 zakład fotograficzny w Siedlcach, a później stancję dla uczniów gimnazjalnych” - odnotował w części trzeciej swojego pamiętnika Konstanty M. M. Stecki. Dzięki niemu wiemy, że  Ewelina była siostrą księdza Adama Dubiszewskiego - wychowanka rodziców autora pamiętnika. „Ewelina była na wychowaniu u dwu starszych panien Jastrzębskich, posiadających w Hrubieszowie pracownię damskich kapeluszy”. Z części drugiej pamiętnika dowiadujemy się z kolei, że w 1901 r. Ewelina Dubiszewska, „która dotychczas prowadziła tam (w Siedlcach - przyp. Ana) zakład fotograficzny, zwijała go i zamierzała otworzyć stancją dla uczniów”. Na winiecie zakładu Eweliny Dubiszewskiej, zamieszczonej w książce Sławomira Kordaczuka "Pejzaż Siedlec z "Jackiem" w tle" (fot. 8, str. 12) znajdziemy informację, że mieścił się on przy ul. Warszawskiej 197.

Czyją siostrą lub wychowanką była Eleonora Gancwol? U kogo uczyła się fotografii? Czy uda się rozwiązać tę zagadkę? Co ciekawe, poza Eleonorą nie ma w spisie Michała Żura żadnych innych Gancwolów.

Najprawdopodobniej zatem to właśnie Eleonora (a nie, jak dotychczas przypuszczano Emilia - druga żona Adolfa, z którą ożenił się ok. 1925 roku) kryje się pod inicjałem „E.”, będącym częścią nazwy zakładu fotograficznego „A. i E. Gancwol”. Przypuszczenie to potwierdza zdjęcie dziadków mieszkańca Siedlec, Grzegorza Rostka, wykonane w 1900 roku w atelier „A. i E. Gancwol”, a zamieszczone przez Sławomira Kordaczuka w wydanym niedawno albumie „Siedlecki fotograf. Adolf Ganiewski (Gancwol) 1870-1942)”. 

Dzięki tej książce pokusiłam się o detektywistyczną podróż w czasie śladami Gancwolów.

Eleonora

W zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie jest fotografia kościoła pw. św. Stanisława w Siedlcach (reprodukowana w zapisie cyfrowym przez Muzeum Regionalne w Siedlcach i opublikowana w albumie S. Kordaczuka), wykonana przez fotografa Hermana Gancwola - ojca Adolfa Huberta - w latach 1870-1880. Czy Herman był wówczas w Siedlcach tylko przejazdem? Czy też może właśnie otwierał tu zakład fotograficzny? Jak by nie było, Siedlce na tyle przypadły do gustu rodzinie Gancwolów, że zamieszkali tu i fotografowali mieszkańców miasta i okolicy do 21 sierpnia 1942 roku, kiedy to Adolf Gancwol Ganiewski ostatni raz przyszedł z getta do pracy w swoim zakładzie fotograficznym. Zmarł w Treblince, najprawdopodobniej 4 dni później.
Co znamienne, po śmierci fotografa jego atelier przy ul. Sienkiewicza 33, prowadzone przez Ludmiłę i Wacława Rudeckich, funkcjonowało pod nazwą Zakład fotograficzny Adolf Ganiewski jeszcze do 1954 roku.

Ogłoszenie, zamieszczone przez Adolfa Gancwola w numerze 25. (z 15 X 1910 r.) „Głosu Podlasia. Tygodnika Społeczno-Literackiego” rozpoczyna informacja: „Zakład Fotograficzny, istniejący od lat 15-stu pod firmą A. Gancwol Ogrodowa (dziś Sienkiewicza - przyp. Ana) 29 (obecnie J. Szymborski) (...)”. Sugeruje, że atelier A. Gancwola mieściło się pod tym adresem od 1895 roku. Do tego czasu najprawdopodobniej funkcjonował w Siedlcach zakład fotograficzny Eleonory Gancwol. 

W ogłoszeniu o przetargu nieograniczonym „na zbycie nieruchomości miejskiej, położonej w Siedlcach przy ul. Sienkiewicza 33” (dawniej Ogrodowa 29 - przyp. Ana), przeprowadzonym 2 lutego 2005 r. w Urzędzie Miasta Siedlce (...), znajdujemy z kolei informację, że budynek ten został „wybudowany w 1900 roku”. 

Gdzie mieściło się pierwsze atelier Gancwolów? Czy Eleonora Gancwol była siostrą, czy może ciotką Adolfa - a siostrą jego ojca, Hermana - również fotografa? Na pewno nie była matką siedleckiego fotografa, gdyż mama Adolfa Huberta Gancwola (później Ganiewskiego) nazywała się Maria Gancwol, z domu Grundhand. 

Siostry

Rodziny żydowskie są zazwyczaj wielodzietne. Nie inaczej było u Gancwolów. I tak w Książce Meldunkowej mieszkańców domu przy ul. Sienkiewicza 29 (dzisiaj 33), prowadzonej od 24 VI 1927 roku, oprócz Emilii i Adolfa Ganiewskich pod numerem 3 figuruje obywatelka ZSRR Pelagia Teliczewa - córka Hermana i Marii i siostra Adolfa. Urodzona w 1869 roku Teliczewa została zameldowana u Ganiewskich 23 VI 1936 roku. Wcześniej mieszkała w Monastyrze w Westfalii. W Siedlcach była prawie 6 lat. 25 IV 1942 roku wymeldowała się i wyjechała do Warszawy.

Szeregowy ochotnik wojskowy, a z zawodu fotografista mistrz Adolf Ganiewski przeprowadził się z żoną Lucyną Emilią z domu przy ul. Sienkiewicza 60 na Sienkiewicza 29 31 sierpnia 1934 roku. 

28 marca 1942 roku Adolf Ganiewski, który był z pochodzenia Żydem, został aresztowany i osadzony w siedleckim getcie. W Książce Meldunkowej odnotowano, iż 1 kwietnia 1942 r. zamieszkał na ul. Asłanowicza, pod numerem 38. 

24 sierpnia grupę siedleckich Żydów poprowadzono z getta na rampę kolejową. Tu załadowano ich do wagonów i wywieziono do Treblinki. Żona A. Ganiewskiego już następnego dnia ruszyła za nim. Wzięła ze sobą ojca koleżanki pracującej w zakładzie fotograficznym Ludmiły Rudeckiej. Gdy wysiedli z pociągu, miał trzymać się od niej z daleka i tylko obserwować, co się z nią dzieje. Wrócił sam. Przy nazwisku Lucyny Emilii Ganiewskiej napisano 1 września 1942 roku, że wymeldowała się na stałe.

W Książce Meldunkowej jest jeszcze jedna, ciekawa rubryka. Wyznanie. O ile przy nazwisku Adolfa Ganiewskiego figuruje ewangelickie, to już zarówno przy nazwisku jego żony, jak i siostry (!) – rzymskokatolickie. Wg historyka Edwarda Kopówki*, kierownika Muzeum Walki i Męczeństwa w Treblince, Lucyna Emilia Ganiewska była ewangeliczką.

Na tym jednak nie koniec niespodzianek. W spisie ludności stałej, zamieszkałej w Siedlcach, zanotowano nie Pelagię, a Paulinę Teliczewą, urodzoną nie w 1869, a w 1862 roku. Według spisu, P. Teliczewa wymeldowała się czasowo do Warszawy 5 maja 1942 roku. 

Bez względu na to, która z dat urodzenia pani Teliczewej jest prawdziwa, Pelagia vel Paulina była starszą siostrą Adolfa. Dzięki spisowi wiemy, że oboje, podobnie zresztą jak żona Ganiewskiego, urodzili się w Warszawie.

Biorąc pod uwagę, że te same nazwiska żydowskie pisano w różny sposób i dopuszczając, jak w przypadku pani Teliczewej, możliwość ewidentnej pomyłki przy zapisywaniu imion w dokumentach, zakładam, że kolejną siostrą Adolfa, najstarszą z odnalezionych dotychczas przeze mnie dzieci Gancwolów - była Salomea, która również przyszła na świat w Warszawie - 6 marca 1855 r.

W księgach mieszkańców Częstochowy z lat 1870-1930, w których znalazłam informacje o Salomei Gancwolównie, zanotowano, iż była córką Gerszona lub Herszona i Marii Urundchand. Nie podano, niestety, w którym roku poślubiła nauczyciela Maksymiliana Wajntrauba - urodzonego 28 grudnia 1857 r. w Kamińsku syna Beniamina Jakuba i Jachety Kaufman. Salomea i Maksymilian mieli dwoje dzieci - Jakuba - urodzonego 1 lipca 1883 r. w Płocku i Natalię - urodzoną 13 września 1884 r. w Częstochowie. 

Dane o Salomei Gancwol-Wajntraub i jej rodzinie znalazłam na stronie internetowej, upamiętniającej częstochowskie ofiary Holokaustu.

Wyznanie

Kiedy Adolf Hubert Gancwol zmienił wiarę? Sławomir Kordaczuk łączy zmianę wyznania z powtórnym ożenkiem (ze wspomnianą już Lucyną Emilią) i ze zmianą nazwiska, która, jak ustalił, miała miejsce w 1925 roku. Podobnie uważa Edward Kopówka, ale w swoich publikacjach jako datę tych wydarzeń podaje rok 1928. 

Tymczasem w książce „Neofici polscy, materyały historyczne” Teodora Jaske-Choińskiego, w spisie neofitów, którzy przyjęli wyznanie ewangelicko-reformowane (kalwińskie) w Warszawie od roku 1800 do 1904, znajdujemy z kolei następującą informację: „Gancwol (Ganzwohl) Adolf Hubert, właściciel zakładu fotograficznego w Siedlcach, lat 33, syn fotografa Hermana Ganzwola, w r. 1903”. 

„(...) pracowałem cztery lata w różnych kancelaryach kościelnych, warszawskich i niewarszawskich, iż oprócz «Ksiąg urodzonych» wertowałem konstytucye, herbarze, pamiętniki, różne dzieła historyczne itd. - i wykierowałem się wypadkiem, mimo woli, na pierwszego, zdaje się, «heraldyka żydowskiego». Na pierwszego i zapewne ostatniego... Bo wątpię, żeby znalazł się ktoś drugi tak ciekawy, komu by się chciało przeczytać kilka milionów metryk w czterech językach (łacińskim, polskim, niemieckim i rosyjskim), redagowanych z nużącą jednostajnością. A trzeba czytać koniecznie wszystkie, jedna po drugiej, nowochrzczeńcy bowiem żydowscy nie mają swoich ksiąg osobnych, lecz są zapisani w ogólnych «Księgach urodzonych»”. „Zdarza się często, że dochodzi się do celu zupełnie innego, aniżeli się zamierzało. Porządkując materyały do studyum o frankistach, sprawdzałem w warszawskich kancelaryach kościelnych daty, podane przez Aleksandra Kraushara w jego cennem dzieli pt. «Frank i frankiści». Znalazłszy, czego szukałem, wertowałem przez ciekawość «Księgi urodzonych», dalej: może znajdzie się jeszcze jaki neofita, nie należący do grupy frankistów? Rezultat był nadspodziewany, w samym bowiem Św. Krzyżu wykopałem z pyłów i kurzów pożółkłych ksiąg blisko stu Żydów, ochrzczonych w XVIII stuleciu. Poszukiwania tego rodzaju mają to do siebie, iż podniecają, jak narkotyk. Ciekawość rośnie z rosnącym materyałem. Chciałoby się znaleźć dużo, jak najwięcej, czego się szuka w pewnym kierunku - zbieracza ogarnia namiętność” - napisał w Obyaśnienju do „Neofitów...” T. Jaske-Choiński. Książka ta ukazała się drukiem w Warszawie w 1904 roku. 

Czemu Adolf Hubert Gancwol zdecydował się zmienić wyznanie? Najprawdopodobniej z miłości do Leokadii - późniejszej Gancwolowej - pierwszej żony fotografa. Czemu 22 lata później zmienił z kolei nazwisko? Odpowiedź na to pytanie w dalszym ciągu pozostaje dla nas zagadką.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości