Najwięcej zleceń dotyczy zdrad. Prywatni detektywi zajmują się jednak coraz częściej zadaniami z dziedziny wywiadu gospodarczego i poszukiwaniami zaginionych osób.Jeśli trzeba, zakładają peruki, przebierają się i stają cieniem obserwowanej osoby.
– Doklejanie wąsów? Niee – uśmiecha się Bartosz Weremczuk. – Ale hoduję czasem zarost, by w razie potrzeby ogolić się na gładko i zmienić wygląd.
KLASYKA GATUNKU?
Filmowa klasyka gatunku utrwalała w nas przez lata wyobrażenie prywatnego detektywa: zmęczony facet w prochowcu, z papierosem w kąciku ust i z cynicznym spojrzeniem albo awanturnik w skórze rozdający ciosy na prawo i lewo, rozbijający kolejny samochód w efektownym pościgu. W Polsce ten specyficzny wizerunek detektywa reprezentuje Krzysztof Rutkowski, występujący przed kamerami na tle osiłków w kominiarkach, uzbrojonych w długie spluwy.
Bartosz Weremczuk (weremczukdetektywi.pl) i Monika Matyszczak (Kobiece Biuro Detektywistyczne Femina) pochodzą z Siedlec, ale swoje zadania wykonują na terenie całego kraju, a siedziby ich firm mieszczą się w Warszawie. Ani on, ani ona nie pozują na twardzieli. Bartosz raz wygląda jak urzędnik z nieodłączną aktówką, a raz jak student lub mieszkaniec blokowiska.
– W samochodzie zawsze mam spakowaną walizkę z ciuchami na dwa, trzy dni, obowiązkowo garnitur, bo nigdy nie wiadomo, w jakich okolicznościach będę prowadził obserwację; dwustronną kurtkę, którą w jednej chwili mogę wywrócić na stronę w innym kolorze – wylicza.
Gdy Monika spotyka się ze zleceniodawcą, widzi w jego oczach zdumienie i niedowierzanie. Ona jest detektywem?
– I to jest właśnie profesjonalizm. Moim zadaniem nie jest wyróżnianie się, zwracanie uwagi. Jeśli chcę prowadzić obserwację, muszę być zupełnie przeciętną osobą, niknącą w tłumie, nie do zapamiętania – tłumaczy.
„ROGACIZNA” I OSZUŚCI
Najwięcej zleceń dotyczy zdrad. W żargonie to :”rogacizna”. I chodzinie tylko o małżonków znudzonych wieloletnim związkiem.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!