Reklama

Jego życie zależy od operacji, a operacja od... pieniędzy

Pięcioletni chłopiec z Siedlec powinien się szykować na operację serca w USA. Na razie na nią nie poleci, bo brakuje pieniędzy.

Mateusz Pietrak z Siedlec ma prawie 5 lat, połowę serca, a za sobą kilka operacji. Czeka go jeszcze jedna. Powinien ją przejść na początku sierpnia. Termin był wyznaczony, ale już wiadomo, że operacja nie dojdzie do skutku. Powodem są... pieniądze.

Operacja ma się odbyć w Stanach Zjednoczonych, kosztuje około 700 tys. zł. Rodzicom udało się uzbierać blisko 150 tysięcy. Od tej operacji zależy życie Mateusza.

BEZPIECZNIEJ W BRZUCHU MAMY

O tym, że Mateuszek jest poważnie chory, rodzice dowiedzieli się już w 13. tygodniu ciąży. - Podczas badania ultrasonograficznego było widać poważną wadę serca u synka – mówi Anna Pietrak. – Lekarz natychmiast skierował nas na kolejne konsultacje. Niestety, diagnoza za każdym razem się powtarzała.  Początkowo lekarze myśleli o naprawie wady serca jeszcze w łonie matki. Okazało się to jednak niemożliwe.

Reklama

- Mateuszek rozwijał się normalnie, dopóki był w moim brzuchu. Ta  wada ma to do siebie, że nie zagraża
dzieciom w czasie ciąży, ale walczyć  z nią trzeba od razu po porodzie.

Poród odbył się w Warszawie, by  dziecko szybko dostało specjalistyczną pomoc. - Zabrano mi go niemal  od razu. Mogłam tylko dać buziaka.  Mateuszek miał dwa tygodnie, gdy  przeszedł pierwszą, trwającą kilka  godzin, operację na otwartym sercu.  Choć operacja się udała, to okres po  niej był tragiczny. Nastąpiły powikłania. W pewnym momencie u synka  zatrzymało się krążenie, doszło do  niedotlenienia mózgu i sepsy.

Reklama

Potem Mateuszek spędził trzy  tygodnie na oddziale intensywnej  terapii. Mama z synkiem spędzili w  szpitalu święta Bożego Narodzenia  i Wielkanocy. Nie mogła z nimi być  5-letnia wtedy córeczka. Brata zobaczyła dopiero, gdy przyjechał z mamą  do domu. Miał trzy miesiące.

Mateuszek długo w domu nie  pobył. Po dwóch miesiącach miał  jechać na kontrolę do szpitala. -  Mieliśmy tam być kilka dni, maksimum tydzień, a spędziliśmy kolejne  4 miesiące. Potrzebna była kolejna  operacja ratująca życie. Wyszliśmy do domu, gdy Mateuszek miał  9 miesięcy.

Reklama

TRZY ETAPY

Lekarze od początku mówili  o trzech operacjach. Tej wady nie da  się wyleczyć, mogą być tylko przeprowadzone operacje paliatywne,  które pozwolą Mateuszowi w miarę  normalnie żyć. Rodzice wysłali jego  dokumentację z leczenia do szpitala  w Pittsburgu w USA. Tamtejsi lekarze powiedzieli, że dziecko najpierw  musi mieć zoperowaną zastawkę,  a dopiero później uda się przeprowadzić ostatni, trzeci zabieg. Operacja zastawki kosztowała około  1 mln zł. Mateuszek przeszedł ją rok  temu. W sfinansowaniu pomogli  ludzie, którzy wpłacali pieniądze  na jego leczenie, za co rodzice są  bardzo wdzięczni. Teraz fundusze są  potrzebne na ostatni etap operacji.

Reklama

- Mateuszek bardzo się męczy –  mówi jego mama. Może przejść jedynie krótki dystans, bo od razu sinieje
i źle się czuje. Więcej po prostu nie da  rady. Ma saturację (wysycenie krwi  tlenem) na poziomie 80-82%, podczas gdy u zdrowego dziecka  wynosi ona 98-100%. Rodzice chcą, by leczenie chłopca  odbyło się w USA, w szpitalu
w Pittsburgu. - Tam była przeprowadzona operacja plastyki  zastawki trójdzielnej. Jest to  jeden z najlepszych szpitali na  świecie, co przy wadzie Mateuszka ma ogromne znacznie.

Skomplikowane leczenie  nie zostało bez wpływu na  zdrowie Mateuszka. Gdy miał  19 miesięcy, trafił do szpitala z  powodu drgawek. Okazało się,  że jest chory na padaczkę, spowodowaną prawdopodobnie niedotlenieniem po pierwszej operacji. Od tego  czasu musi dodatkowo przyjmować  leki na epilepsję. Rozwija się przez pierwsze słowa, ale przestał, gdy pojawiły się ataki padaczki. Po długich  rehabilitacjach, mając niecałe cztery  lata, zaczął dopiero sam chodzić,  a obecnie nastąpił progres w mowie,  próbuje powtarzać słowa. Mateusz  chodzi do przedszkola, ale nie jest  dla niego możliwy spacer poza nim.  Nie jest w stanie nadążyć za dziećmi,  męczy się i sinieje, mimo iż chodzi do  grupy dzieci młodszych o rok.  W tej chwili najważniejsza jest  operacja w USA. Jeśli się uda, to  Mateuszek będzie mógł w przyszłości starać się żyć podobnie jak jego  rówieśnicy.

Reklama

Tutaj link do zbiórki dla Mateuszka Zbiórka

 

Pieniądze na leczenie chłopca  można wpłacać na poniższe konto:
Dane odbiorcy: Fundacja Siepomaga, Pl. Władysława Andersa 3  61-894 Poznań
Numer rachunku: 21 2490 1028  3587 1000 0012 3562
Darowizna Mateusz Pietrak  0123562
Na Facebooku jest też specjalna  grupa Licytacje dla Mateuszka Pietraka.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości