11 kwietnia przed godziną 16 strażacy otrzymali zgłoszenie o kocie, który wpadł do głębokiej studni w Dąbrówce Ług. Zwierzę znajdowało się na głębokości około 12 metrów, a jego właścicielka poszukiwała go od trzech dni.
Kobieta usłyszała miauczenie dobiegające z sąsiedniej posesji. Po sprawdzeniu miejsca okazało się, że zwierzę znajduje się w nieużytkowanej, suchej studni, dlatego wezwano strażaków.
Na miejsce zadysponowano jeden zastęp Ochotniczej Straży Pożarnej w Dąbrówce Ług oraz jeden zastęp Państwowej Straży Pożarnej z Siedlec. Strażacy początkowo próbowali wydostać kota, opuszczając na dno studni wiadro, jednak zwierzę nie chciało do niego wejść.
– Kot znajdował się na głębokości około 12 metrów w suchej, nieużytkowanej studni. W związku z brakiem reakcji zwierzęcia na próby jego wyciągnięcia, strażacy użyli specjalistycznego sprzętu wysokościowego, trójnoga ewakuacyjnego – powiedział w rozmowie z naszą redakcją kpt. Daniel Czapski, oficer prasowy Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Siedlcach.
Dzięki zastosowaniu odpowiedniego sprzętu zwierzę zostało bezpiecznie wydobyte na powierzchnię i wróciło do właścicielki. Akcja zakończyła się szczęśliwie.
Zdjęcia: OSP Dąbrówka Ług
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ciekawe, czy powstałby podobny artykuł gdyby to dotyczyło człowieka? Czy naprawdę nie ma ważniejszych spraw do opisania na łamach tego portalu ?
Dostaliśmy zlecenie i trzeba było interweniować. Na szczęście w tym samym czasie nie było żadnych wyjazdów do wypadków i pożarów. Koszt interwencji ponieśliśmy wszyscy. Naszych komentarzy nie da się tu przytoczyć z wiadomych powodów.
Pośrednio dotyczyło to człowieka... o wpływie stresu na zdrowie poczytasz sobie w wolnej chwili na necie... powrotu do zdrowia życzę ;-)
Brawo wielkość człowieka mierzy się jego stosunkiem do zwierząt Jeszcze raz brawo strażacy
brawa dla strażaków - kara dla właściciela za brak zabezpieczenia studni.
Krąg tej studni raczej był za nisko wobec poziomu "chodnika" - takie pułapki to nie jest byle temat, dzieci mają w sobie naturalną ciekawość o brak pojęcia o wielu zagrożeniach, stąd nie trzeba być zataczającym się po imieninach cioci, żeby wpaść do wnętrza śmiertelnej pułapki. Na szczęście kot jest lekki (i zbudowany znacznie inaczej niż my) co dało szansę na przeżycie upadku - niższy pęd, niż w przypadku 60 kg człowieka z tą samą grawitacją. Opiekunka zwierzaka musiała ucieszyć się z odzyskania pieszczocha.
Brawo ! I to jest odwaga i poświecenie a nie zatrzymywanie kierowców czym ciągle się chawli milicja.
Czy właścicielka kota zostanie obciążona kosztami akcji strażaków? Czy jak zwykle zapłacimy za taka głupotę wszyscy?
Obciążona kosztami i ukarana będzie osoba, która przyczyniła się do nieuzasadnionego wezwania służb ratunkowych.
Możesz rozwinąć temat z tymi kosztami... czy są to jakieś dodatkowe koszty (poza paliwem - które i tak jest wkalkulowane w budżet)? Bo przykładowo uogólniając - jak jakiś "mundurowy" jest na etacie to niezależnie, czy siedzi w biurze czy jest na akcji to kasę bierze... no chyba, że ratuje "kota" kogoś ważnego - wtedy dodatkowa premia się należy ;-) ale premie i tak są w ramach oszczędności na etatach (zwolnieniach itp.) więc ta kasa praktycznie nie wraca do budżetu tylko jest rozdysponowana na koniec roku w danej formacji.
czy kot spadł na 4 łapy?
Każdy kot zawsze spada na cztery łapy. Sprawdziłem to na wielu kotach.
Dobrze że mamy straż pożarną i mogli wydobyć tego biednego kota, bo przez 3 doby siedział w studni głodny, do tego nocą mróz był minus 2
Ciekawe, czy powstałby podobny artykuł gdyby to dotyczyło człowieka? Czy naprawdę nie ma ważniejszych spraw do opisania na łamach tego portalu ?
Dostaliśmy zlecenie i trzeba było interweniować. Na szczęście w tym samym czasie nie było żadnych wyjazdów do wypadków i pożarów. Koszt interwencji ponieśliśmy wszyscy. Naszych komentarzy nie da się tu przytoczyć z wiadomych powodów.
Pośrednio dotyczyło to człowieka... o wpływie stresu na zdrowie poczytasz sobie w wolnej chwili na necie... powrotu do zdrowia życzę ;-)