Michał Jelonek to jeden z najlepszych skrzypków rockowych w Polsce. Ale także znakomity muzyk sesyjny. Nagrywał z całą plejadą gwiazd polskiej estrady: Marylą Rodowicz, Stanem Borysem, grupami: Perfect, Wilki i Closterkeller.
Do 16. roku życia ze względu na obowiązki jakie narzucała szkoła muzyczna słuchał tylko klasyki. A potem - jak sam twierdzi - szlag go trafił, gdy usłyszał Black Sabbath, Metallicę i inne sławy rocka. „Mam takie same ciary przy Bachu, jak przy Hendriksie” - wyznał w jednym z wywiadów.
Kiedyś na Europejskich Targach Muzycznych, które odbywały się Warszawie dyskutowano o kondycji rynku muzycznego i przyszłości festiwali na świecie. Na konferencji prasowej w obecności Martina Elbourne’a (szefa festiwalu w Glastonbury, współpracownika Petera Gabriela) padło pytanie: który z rodzimych artystów jest dziś gotowy reprezentować Polskę na największych europejskich festiwalach? Odpowiedzi udzielił Jurek Owsiak. Powiedział z dużym przekonaniem, że JELONEK i jego zespół!
29 czerwca o godz. 17.45 Michał Jelonek wystąpi z Rafałem Czaplińskim na koncercie galowym z okazji Dni Gminy Zbuczyn.
MICHAŁ JELONEK O SIEDLCACH:
- Moje pierwsze wspomnienia z Siedlec sięgają jeszcze lat 90., kiedy przyjeżdżałem tu na koncerty z grupą „Ankh”. Już wtedy zacząłem nawiązywać pierwsze towarzyskie i artystyczne kontakty. Poznałem kilku fajnych ludzi, wrażliwych na sztukę i podobnie jak ja otwartych na poszukiwania muzyczne. Był wśród nich Jurek Kobyliński, który zaprosił mnie do współpracy z „Orkiestrą Dni Naszych”. Eksperymentowaliśmy też trochę z Tomkiem Markiewiczem i jego zespołem „Silver Points”, a okazją do muzycznych happeningów stały się wernisaże Mirka Greluka.
Nie wiem, czy to zbieg okoliczności, czy nie, ale ludzie z Siedlec towarzyszyli mi w muzycznej wędrówce wtedy i towarzyszą dziś. W pewnym momencie mój skład koncertowy (solowy projekt „Jelonek”) składał się w niemal 90 procentach z siedlczan: Mariusza Andraszka, Leszka Kowalika, Krzysztofa Osiaka, Jakuba Kowalika (akustyk).
Co jeszcze mogę powiedzieć o Siedlcach? Sporo czasu spędzałem w studiu nagraniowym „Czapla”. Nagrywałem m.in. smyki na płyty zespołów „Upstream” i „Outside”. Tak sobie myślę, że te wszystkie twórcze spotkania, relacje zawodowe i prywatne, które miały miejsce na przestrzeni ostatnich 20 – kilku lat lat, dość mocno sentymentalnie związały mnie z Siedlcami. Często grywałem i lubię grać w Sali Białej Miejskiego Ośrodka Kultury. To dość szczególne miejsce, o eleganckim wystroju, z akustykiem siedzącym na balkoniku. Tam jest bardzo sympatyczny klimat.
Poza tym Siedlce zawsze odbierałem jako miasto, które ma wiele do zaoferowania w sferze kultury. Tutaj ciągle odbywało się dużo różnorodnych koncertów. Pamiętam też, że w 1994 roku otrzymałem nagrodę i tytuł „Instrumentalisty Roku” w plebiscycie czytelników „Tygodnika Siedleckiego”.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Michał Jelonek to klasa sama w sobie ! Super się słucha .
Siedleccy samorządowcy rodem z gminy Zuczyn muszą tam być obowiązkowo.
Michał Jelonek to klasa sama w sobie ! Super się słucha .
Siedleccy samorządowcy rodem z gminy Zuczyn muszą tam być obowiązkowo.