Co łączy Wrocław, Nową Sól i Mińsk Mazowiecki? Pomysły, które można wykorzystać w Siedlcach po to, by miasto odzyskało należne mu miejsce na mapie wschodniej Polski.
Inspiracje, innowacje, inwestycje
Dwie, pełne energii do działania osoby jeżdżą po Polsce i szukają dobrych rozwiązań, które mają pomóc w rozwoju naszego miasta. Dlaczego teraz? Bo grupa ludzi związanych z Lepszymi Siedlcami od wielu tygodni pracuje nad strategią rozwoju miasta. Inspiracje zbierane przez Magdalenę Daniel i Krzysztofa Chaberskiego mają znacząco pomóc w pracy nad tym dokumentem. - Szukamy sprawdzonych gdzie indziej pomysłów, żeby niepotrzebnie nie eksperymentować. Chcemy mieć gotową receptę na poprawę warunków życia w mieście i inwestowania tutaj. Po co w przyszłości popełniać błędy przy realizacji ważnych przedsięwzięć, jeśli można skorzystać z doświadczeń innych miast i gmin. To chyba właściwe założenie? - tłumaczy Magdalena Daniel z Lepszych Siedlec.
Wzmocnić gospodarkę, zmniejszyć długi
Do tej pory dwójka siedlczan odwiedziła już trzy miasta, w tym Wrocław, który przez dłuższy czas borykał się z problemami budżetowymi, ale od kilku lat systematycznie zmniejsza zadłużenie. Z miejskim skarbnikiem i dyrektorem wydziału finansowego rozmawiali o możliwościach redukcji długów i szansach na wprowadzenie waluty lokalnej. Stolica Dolnego Śląska poważnie przymierza się bowiem do takiego pomysłu.
Lokalne waluty świetnie sprawdzają się w innych krajach skutecznie walcząc z dominacją wielkich korporacji. Na całym świecie istnieje już ponad 5 tysięcy takich systemów. Tak wspiera się gospodarkę nawet w bogatych Niemczech, Szwajcarii, czy Kanadzie. Doświadczenia innych wskazują, że po uruchomieniu własnej waluty nawet w ciągu kilku miesięcy likwiduje się bezrobocie i znacząco zwiększa wpływy do samorządowych budżetów. Cud? Nie, po prostu pieniądze zostają na miejscu i są w mniejszym stopniu wyprowadzane poza dany region.
Miasto, które daje radę
Nowa Sól to przykład gigantycznego sukcesu. Nie dziwne więc, że znalazły się na mapie podróży Magdaleny Daniel i Krzysztofa Chaberskiego. W ciągu zaledwie kilkunastu lat pod rządami prezydenta, Wadima Tyszkiewicza powstało tam 25 dużych zakładów pracy zatrudniających od 200 do 400 osób każdy i dziesiątki mniejszych. Teraz trwa budowa wielkiej, duńskiej fabryki czekolady. W 38-tysięcznej Nowej Soli bezrobocie jest dziś zerowe Do perfekcji doprowadzono bowiem sposoby na pozyskiwanie inwestorów.
- Dzięki tej wizycie wiemy, że musimy wprowadzić odważny program działań i stworzyć markę opartą na pozytywach miasta, np. przedsiębiorczości mieszkańców. Trzeba ciężko pracować i promować się na zewnątrz, na ogólnokrajowych targach i konferencjach. Teraz działania magistratu ograniczają się głównie do reklamowania władzy na miejscu, podczas imprez organizowanych za miejskie pieniądze. To zupełnie bez sensu. To tak jakby ktoś chciał poznać innych ludzi siedząc tylko u siebie w domu – dodaje Krzysztof Chaberski.
Mińsk i bezpłatne autobusy
Kolejny samorząd z nowatorskim podejściem to pobliski Mińsk Mazowiecki, który wprowadził bezpłatną komunikację miejską. Uruchomiono tam 3 linie, które oplatają całe miasto.
- Chcieliśmy sprawdzić, czy tak dotowana komunikacja w ogóle ma sens. Wychodzi na to, że to dość dobre rozwiązanie. Kierowcy opowiadali nam, że odkąd je wprowadzono autobusy są obłożone. W niedziele kursowanie autobusów dostosowano do godzin mszy w kościołach i ten pomysł chwalą szczególnie starsze osoby – mówią lidzerzy Lepszych Siedlec.
- To dobrze wydane pieniądze. Dzięki bezpłatnej komunikacji dużo lepiej podróżuje się po mieście, bo korki są znacznie mniejsze. I walczymy pośrednio ze smogiem – wyjaśniał Marcin Jakubowski, burmistrz Mińska i zdobywca tytułu Samorządowiec Roku 2017.
Cały koszt darmowej komunikacji to 1.7 mln zł. Zanim ją wdrożono przeprowadzono szerokie konsultacje społeczne. Mińszczanie zgodzili w nich na wprowadzenie dużej strefy płatnego parkowania. Przyjezdni spoza miasta płacą normalną stawkę w parkomatach, a mieszkańcy Mińska za 120 zł otrzymują kartę, która uprawnia ich do parkowania przez cały rok. Pokrywa to 2/3 wydatków. Reszta pochodzi z budżetu, który jest w przeliczeniu na mieszkańca sporo mniejszy niż w Siedlcach. Mimo tego wystarcza praktycznie na wszystko. Czary mary? Nie, to po prostu mądre zarządzanie.
- Chcemy wprowadzić w Siedlcach innowacyjne pomysły, które usprawnią życie i uczynią miasto lepszym. Jeśli siedlczanie będą chcieli wprowadzić np. darmową komunikację – chociażby częściowo, to przecież skądś musimy tę wiedzę mieć. Dla nas to jeden z priorytetów – opinia ludzi. Dlatego zamierzamy stworzyć aplikację do głosowania – prawie każdy ma dziś smartfona. W ważnych sprawach mieszkańcy otrzymywaliby pytanie i mogliby wyrazić swoje zdanie. To proste i bardzo demokratyczne rozwiązanie. A mamy już takich dużo więcej - dodaje Magdalena Daniel.
Stanisław Woliński
Więcej o poszukiwaniu sprawdzonych pomysłów znajdziecie na www.facebook.com/LepszeSiedlce
Komentarz autora.
Ciężko nie zgodzić się z z tym, że Siedlce znajdują się w trudnej sytuacji. Można wręcz uznać, że w bardzo trudnej. Niestety to wina złego zarządzania publicznymi pieniędzmi. W najlepsze trwa zabawa za kasę podatników. Tak, rzeczywiście trochę się zmienia, tyle że płacimy krocie za nieudolność władzy, którą widać właściwie na każdym kroku. Siedlce wpędzono w pętlę zadłużenia i czeka nas wszystkich ciężkie zadanie wyprowadzenia miasta na prostą. Zmiany w Siedlcach są po prostu konieczne. Najważniejsze jest to, że pragną ich sami mieszkańcy i to daje nadzieję. No i to, że są ludzie, którym chce się je wprowadzić. Bo przecież można siedzieć na tyłku i narzekać. Można też kłócić się. Tylko po co? Lepiej szukać rozwiązań. Dlatego podziwiam zapał tych osób i mam nadzieję, że wniosą w życie miasta świeży powiew.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!