Oczy całego świata coraz częściej zwracają się dziś ku Pradze - miastu, które wciąż pachnie kawą, deszczem i literaturą. A teraz również - kinem. Właśnie powstał nowy film Agnieszki Holland o Franzu Kafce, człowieku, który potrafił zamienić sen w koszmar, a koszmar w metaforę życia. To dobry moment, by zadać sobie pytanie: czy do Pragi jeździmy dla Kafki?
Pisarz i publicysta Mariusz Szczygieł, który od czasu do czasu pomieszkuje w czeskiej stolicy, zapytany kiedyś, dlaczego wybrał Pragę, odpowiedział: „Tam dają mi prawo do słabości, do grzechu. A w Polsce tropienie grzechu jest zajęciem narodowym”.
Trudno się z nim nie zgodzić. Praga - a szczególnie jej mieszkańcy - emanują jakąś specyficzną, czeską swobodą. Wystarczy przejść przez Most Karola albo zgubić się w bocznych uliczkach Malej Strany, by poczuć, że to miasto oddycha inaczej. Mniej surowo, bardziej ludzko.
- Rzeczywiście, w Pradze jest klimat lżejszego traktowania poważnej tematyki. To bardzo pomaga w życiu. Czesi mają opinię, że są bardziej wyluzowani od nas - i to chyba nadal obowiązuje – powiedziała mi kilka dni temu Renata Przemyk.
Mnie do Pragi przywiodła fascynacja prozą Franza Kafki. Pierwszy raz spotkałem się z jego twórczością jeszcze w szkole średniej, kiedy w kanonie lektur figurował duszny, klaustrofobiczny „Proces” Ale ja już wtedy wolałem Kafkę z „Zamku” i „Ameryki” - jaśniejszego, bardziej przygodowego, choć równie zagubionego w świecie. To właśnie tam znalazłem zdanie, które zapadło mi w pamięć na całe życie: „Nie można się bronić, jeżeli druga strona nie ma dobrej woli.”
Kafka żył jak asceta literatury. „Mój tryb życia jest nastawiony tylko na pisanie” - zwierzał się w listach do Felicji Bauer. Pisał nocą, od pierwszej do świtu, kiedy - jak mówił - powietrze było wolne od „najmniejszych drgań”. Potrzebował ciszy, „ciszy nie samotnika, lecz martwego człowieka”. Tworzył w bólu, bo gdy opuszczało go natchnienie, cierpiał fizycznie - jakby pisał własnym ciałem.
Kafka uważał, że literatura powinna „gryźć i dźgać”. „Książki, które nas uszczęśliwiają, każdy mógłby napisać sam” - mawiał. Ten rodzaj pisania - jakby podskórnego, bolesnego - pociągał artystów z zupełnie innych światów. Kafkowski klimat odnaleźć można w muzyce rockowej i alternatywnej: od The Cure, przez Depeche Mode, po Dead Can Dance.
Martin Gore, pisząc teksty na płytę „Black Celebration”, miał na biurku egzemplarz „Procesu”. A Brendan Perry z Dead Can Dance wspominał, że Kafka pomógł mu zrozumieć własny niepokój.
W Polsce w jego prozie zaczytywali się Grzegorz Ciechowski i wybitny trębacz Tomasz Stańko. - „Proces” był podstawą moich egzystencjalnych rozmyślań. Kafka był moim pierwszym guru, zanim pojawili się malarze i jazzmani. Chyba miewałem podobne dramaty jak Józef K.” - wyjawił mi przed laty Tomasz Stańko.
Co jest największą siłą prozy Kafki? Odpowiedź znalazłem u izraelskiego pisarza Etgara Kereta, autora, który podobnie jak Kafka potrafi z banału uczynić metafizykę.
W rozmowie z nim powiedziałem: - Punktem wyjścia Twoich opowieści są często banalne zdarzenia, które kończą się zaskakująco - czasem makabrycznie, czasem z czarnym humorem. Myślę, że nie obca jest Ci twórczość Kafki.
Keret odpowiedział bez wahania: - Znam Kafkę i kocham jego twórczość. Uważam go za pisarza moralistę. Dzieła Kafki sprawiają, że człowiek traci równowagę, orientację i musi rozejrzeć się wokół siebie. Potrafię sobie wyobrazić oficera SS czytającego Prousta i wracającego do swoich obowiązków. Ale nie wyobrażam sobie esesmana strzelającego do ludzi po lekturze Kafki.
To chyba najlepsza definicja siły jego twórczości. Kafka nie daje nam spokoju. Jego proza skacze nam do oczu, jak powiedział Keret - i zmusza do konfrontacji z rzeczywistością.
Kiedy więc idę ulicą Celetną, mijam dom, w którym Kafka się urodził, i widzę jego pomnik na Starym Mieście, mam wrażenie, że Praga jest wciąż podszyta snem. Może dlatego, że to miasto Kafki. A może po prostu dlatego, że każdy z nas nosi w sobie własny „Zamek” własny „Proces” i własną „Amerykę”.
TOMASZ MARKIEWICZ
* Dzisiaj w Miejskim Domu Kultury w Mińsku Mazowieckim odbędzie się pokaz filmu „Franz Kafka”- długo oczekiwanej, międzynarodowej produkcji w reżyserii Agnieszki Holland. To nie tylko portret jednego z najważniejszych pisarzy XX wieku, ale również opowieść o wrażliwym człowieku, którego lęki i wątpliwości są zaskakująco bliskie współczesnemu odbiorcy. Po projekcji zaplanowano spotkanie z aktorką Sandrą Korzeniak, odtwórczynią roli matki Kafki. Rozmowę poprowadzi znany krytyk filmowy Łukasz Maciejewski.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Panie dziennikarzu muzyczny chyba, a płyta Armii Der Prozess to co?
Kafka nie nadaje się do czytania. Tylko snobizm powoduje, że są ludzie, którzy się nim zachwycają. Realnie nie sposób przebrnąć przez kilkadziesiąt stron jego pisarstwa.
kompletnie "nie kocham" tego żyda (Kafki), a np żyda Tuwima już można za coś lubić
Do moja opinia 2025-11-20 20:38:47 Mam w nosie czy p. Kafka to był Żyd czy nie. Natomiast wyrażam swoją opinię, że tego co on napisał się czytać nie da. Jak ktoś ma inne zdanie niech przebrnie przez kilkadziesiąt stron Przemiany. Proponuję nie przed snem. Bo nawet zasnąć się nie da.
takich co nie da się czytać jest pełno, i słuchać też, bo to oni przejęli świat i narzucają swoje mądrości i reżim
Lema też się ciężko czyta. Ogólnie to słabo pisał
ale za pochodzenie tak jak Szymborska, Tokarczuk... kariery się robi (w innych dziedzinach to samo). Lem drętwy jak reszta, a Prus (Głowacki) za "Lalkę", to przy nich powinien dostać 100 Nobli
Agnieszka Holland i "Zielona granica"... Zburzmy więc ten 5-metrowy mur "nienawiści", sprowadźmy cały świat do siebie różnych kultur i cywilizacji, pokażmy im miłosierdzie, a na końcu poczekajmy jak to się skończy...
Panie dziennikarzu muzyczny chyba, a płyta Armii Der Prozess to co?
A Armia oczywiście też...Dzięki za przypomnienie.
Kafka nie nadaje się do czytania. Tylko snobizm powoduje, że są ludzie, którzy się nim zachwycają. Realnie nie sposób przebrnąć przez kilkadziesiąt stron jego pisarstwa.