Reklama

Bez mostu nie ma życia

- Przez władze wojewódzkie zostaliśmy odcięci od świata i potraktowani jak wschodnia ściana Mazowsza – mówią mieszkańcy okolic Treblinki.

Od 1 maja stary kolejowy most, łączący miejscowości położone w gminie Kosów Lacki i Ceranów (powiat sokołowski) z Małkinią (w powiecie ostrowskim), został zamknięty. Razem z mieszkańcami Treblinki jedziemy na most. Droga kończy się po dwustu metrach. Trasę przedziela metalowe ogrodzenie z tablicami informującymi o zakazie wjazdu i ruchu pieszego. Moi towarzysze wzruszają ramionami, omijają zaporę i idą dalej. Mijamy kolejne sto metrów i dochodzimy do blaszanej bramy wyglądem przypominającej już wejście do więzienia. Na blaszanych wrotach ktoś napisał sprayem: „Treblinka-getto. Otworzyć most!”. Moi towarzysze ze zdziwieniem zauważają jedyną kłódkę, która jeszcze znajduje się na wejściu: - Codziennie zrywamy te kłódki, a oni zakładają nowe. Ta jest nowa! – mówi jedna z kobiet. Potem dorośli mieszkańcy Treblinki, jak okaże się po chwili – rodzice uczniów szkół w Małkini prezentują mi z nieukrywaną dumą, jak ich pociechy codziennie, pokonują zapory na moście. Schodzą w dół i po najniższej części jego konstrukcji przedostają się na drugą stronę. - Jak ktoś jest wyższy, to i rower potrafi górą przełożyć i idzie bokiem – chwalą się. Nie ukrywam zaskoczenia. – A co pani taka zdziwiona. Przecież do szkoły mają trzy kilometry. Inaczej musieliby jeździć czterdzieści kilometrów. Najpierw rowerami do Prostynia, potem PKS-em do Małkini i znów pieszo – tłumaczy mi druga z matek. - Jak się coś komuś stanie i wpadnie do Bugu, to nurt go porwie i będzie po nim. Wtedy władze zrozumieją – dorzuca mężczyzna. 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości