Reklama

Bez polotu, bez kłopotu

Egzamin ze społecznej reprezentatywności Platforma Obywatelska zdała znakomicie. W potężnym, prawdziwie smoczym cielsku partii – jak pokazały prawybory – mieszczą się nie tylko dwa skrzydła (jedno mniejsze, drugie większe), ale także próżna przestrzeń, zwana milczącą większością. Platforma jest więc w całej rozciągłości tożsama z całym narodem. Jedni popychają troszkę w tę stronę, drudzy, dla odmiany, w tamtą. A większości to i tak nic a nic nie obchodzi, bo większość nie głosuje. Przy tak rozpanoszonej Platformie pozostałe ugrupowania są niepotrzebne. I tak właśnie, zupełnie zbędne, się czują. Chociaż za chińskiego boga nie przyznają się do tej przykrej zbędności.

Platforma też nie ta sama co kilka lat temu. Gdyby była jak przed wyborami w roku 2005 i 2007 – młoda, zadziorna, niepokorna, niespokojna, europejska i wykształcona – kandydat Sikorski rwałby w prawyborach do przodu jak Barcelona w Lidze Mistrzów, a marszałek Bronisław Komorowski schowałby się w drugim szeregu, szczęśliwy, że się załapał, że nikt mu wieku ani kombatanckich zasług nie wytyka. Ale to już nie ten czas, nie ta epoka.

Spolszczyła się nam Platforma, swojska się stała jak kiełbasa zwyczajna, nabrała błocka w kalosze i rozumu do głowy. Już jej nie kręcą przebojowi eleganccy absolwenci Oxfordu, mający wpływowe, mądre żony, piszące grube książki i komentarze do „Washington Post”. Platformiana większość, te dwie trzecie z tej prawie połowy, która głosowała, już wie – prawdziwe nieszczęście to chcieć niemożliwego. Błogosławiony spokojny, który nic nowego nie wymyśli. Bez polotu, bez kłopotu. Dostali chłopaki fotele, prezesury, miejsca w radach, to nie będą się rzucać, szkodliwe to i niepoważne. Odwagą popisali się ci, którzy zagłosowali na Sikorskiego. W jawnych wyborach poprzeć tego, któremu powszechnie wróży się klęskę – straceńcza to postawa.

Utuczyła się nam Platforma, spasła, zrobiła nieruchawa i ociężała. Kiedyś za tą wąsatość zapłaci, jak nie w tej, to w przyszłej kadencji albo w przyszłej dziesięciolatce. Ale kiedyś zapłaci na pewno.
Na tym satyrycznym rysunku w „Fakcie” – żart znam tylko z opisu, więc za szczegóły nie ręczę – widać klęczącego Radosława Sikorskiego, który płacząc, wali pięścią w podłogę. Podpis pod rysunkiem: „Taki młody, taki ładny, taki mądry i nic?”
No właśnie – dlaczego nic? Czego zabrakło? Co ten wybór mówi o Platformie i w ogóle o Polsce? Być może absolwent Oxfordu po prostu nie trafił na swoją falę. Zadziałało zwykłe wahadło politycznych upodobań, zgodnie z którym po prezydencie wyrazistym, nawet kontrowersyjnym – jak Wałęsa, czy Kaczyński – musi następować ktoś układny, miękki i obły, jak Kwaśniewski lub właśnie Komorowski.
Dariusz Kuziak

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości