Reklama

Dziennikarze lokalni uczniom: „Bo u Pani to obciach nie umieć!” - rozmowa z wicedyrektor siedleckiego "Ekonomika"

28/11/2023 12:13

-Już babcia stwierdziła, że „mam do tego dryg” – mówi Barbara Adamiak, nauczycielka języka polskiego i wicedyrektor w Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych nr 2 im. Mikołaja Kopernika w Siedlcach.

Jako uczennica myślała Pani: „Kiedyś będę nauczycielką”?

-W szkole podstawowej miałam dwa ukochane przedmioty – język polski i muzykę. Już wtedy myślałam, że zwiążę z nimi życie zawodowe. Często występowałam na szkolnej scenie, mogłam „podpatrywać” nauczycieli, przygotowujących nas do występów. Imponowali mi, też tak chciałam. (Śmiech). Babcia mówiła, że „mam do tego dryg”. Moje wyobrażenia o przyszłej pracy w jakimś stopniu ukształtowało również to, że byłam harcerką.

Reklama

Harcerstwu zawdzięcza Pani…

-Miałam możliwość działania w grupie, nauczyłam się czerpania radości z tego, co udało się zrobić wspólnie. Jednocześnie harcerstwo uczyło dostrzegania każdej osoby z jej indywidualnymi możliwościami. Wszystko to pomogło mi podjąć świadomą decyzję – liceum z rozszerzonym programem języka polskiego a także z dużą liczbą godzin muzyki (jednak!). Potem polonistyka na Uniwersytecie Warszawskim i… „Słowo stało się ciałem” – zostałam nauczycielką.

Gdyby mogła Pani wybrać zawód jeszcze raz, wybór byłby taki sam?

Reklama

-Zdecydowanie tak! Nie bez znaczenia był wpływ mojej mamy – wspaniałej polonistki, harcerki i społeczniczki, która na zawsze „zaraziła” mnie pasją nauczania i miłością do ludzi.

Czy nauczycielem może zostać każdy?

-To zawód szczególny, zdecydowanie nie dla każdego. Nie będę oryginalna, ale powiem, że to zawód – misja. Szkoła zmienia się szybko, a to stawia nam nowe wyzwania, związane z relacjami z uczniami i rodzicami, a także innymi nauczycielami. Dobry nauczyciel ma intuicję pedagogiczną, radzi sobie z własnymi i cudzymi emocjami, potrafi bacznie obserwować i uważnie słuchać. Można zaryzykować stwierdzenie, że nauczyciel to „realistyczny idealista”. Bez względu na nauczany przedmiot, liczbę godzin, wymogi kolejnych reform, dostępność Internetu w pracowni czy wysokość pensji – uczeń będzie dla niego zawsze „numerem jeden”.

Reklama

Co w pracy nauczyciela daje największą satysfakcję?

-Moim zdaniem uczniowie; ich małe i duże sukcesy nie tylko polonistyczne, ale i te „życiowe”. Jestem też bardzo zadowolona, że, mimo wielu lat pracy, ciągle czuję tę trudną do określenia radość po zamknięciu drzwi z korytarza do klasy, kiedy zaczynam lekcję. Moi uczniowie znają dewizę: „Im większy szacunek, tym większe wymagania”. Widzą, że najpierw wymagam od siebie, potem od nich. Wiedzą, że docenię każdy wysiłek. Kiedyś podczas rozmowy z młodzieżą kończącą szkołę usłyszałam nietypowy komplement: „Bo u Pani to obciach nie umieć”. Zrobiło mi się bardzo miło… Radość sprawiają mi też relacje z absolwentami. To najczęściej przypadkowe spotkania, pełne uśmiechów, miłych słów, ale też odwiedziny i telefoniczne „pogaduchy”.

Reklama

A co przynosi radość wicedyrektorowi?

-Zastępca dyrektora w szkole jest swojego rodzaju „łącznikiem” między dyrektorem, nauczycielami i uczniami. To praca z ludźmi, którą postrzegam jako jeden z trudniejszych aspektów pełnienia funkcji kierowniczej. Trzeba znaleźć sposoby, które pomagają w organizacji pracy szkoły i pozwalają tworzyć właściwe relacje międzyludzkie. (Pamiętaj o uśmiechu, życzliwości, dobrym słowie, zauważ szarą codzienność, nie tylko „wielkie rzeczy”). Wicedyrektor to także „organ wykonawczy”, odpowiedzialny za planowane działania i przedsięwzięcia szkolne. Nie znaczy to, że nie ma swojego zdania. Ja je mam. I widocznie dobrze się sprawdzam w swojej roli, bo pracuję z trzecim dyrektorem. Jako zastępcę dyrektora cieszy mnie też wysoka pozycja naszej szkoły wśród placówek edukacyjnych.

Reklama

Jak łączy Pani czas prywatny z zawodowym?

-On się sam łączy! Role nauczyciela języka polskiego (ciągłe sprawdzanie i czytanie), zastępcy dyrektora (praca po 8 godzin dziennie), codzienne dojazdy do szkoły i obowiązki rodzinne wypełniają dobę aż nadto! Na szczęście mój mąż, też nauczyciel, wspiera mnie w organizowaniu życia domowego. I całkiem nieźle nam to wychodzi.

Co lubi Pani robić w wolnym czasie?

-Zabrzmi to pewnie dziwnie, ale od 10 lat, kiedy pokonałam ciężką chorobę, lubię być w domu. Być i rozmawiać z bliskimi. Frajdą jest dla mnie przygotowanie obiadu czy udział w najdziwniejszych zabawach świata moich Najmłodszych wnucząt (ostatnio byłam dżdżownicą, którą należało rozpoznać po sposobie poruszania!). W ubiegłym roku dodatkowo zadbałam o wypełnienie swego „czasu wolnego” i… założyłam warzywnik. Praca na działce daje inne zmęczenie, a ja już tak mam, że lubię pracować…

Reklama

Najtrudniejsze w pracy nauczyciela to…

-Nauczyciel musi cały czas się doskonalić. Nie wierzę w ideały, ale w dążenie do nich – tak. Wzorce, także te zawodowe, wyznaczają nam czasy, w jakich żyjemy. Szkoła, w której zaczynałam pracę, i szkoła, w której teraz pracuję – to różne światy! Zaczynałam jako nauczyciel „zerówki”, pamiętam, jak rysowałam aparat i osę, bo właśnie uczyłam literek… Dziś porozumiewam się z uczniami na Messengerze, rozmawiam o haiku, ostatnio mieliśmy sesję fotograficzną w historycznych strojach szkolnych i planowaliśmy nagranie filmu. Młodzież nie umie teraz żyć bez technologii cyfrowej, komputerów, ja zresztą też nie. I to jest właśnie to: Nie można zostać w tyle. Nauczyciel musi dbać o kontakt z młodymi ludźmi, budować zaufanie, bo dzięki temu zwiększa szanse edukacyjne każdego ucznia. Tak, chyba to jest najtrudniejsze – być nauczycielem wykorzystanych szans uczniów.

Reklama

Rozmawiały: JULIA WOJTCZUK, JULIA MĘDZA, MAGDALENA ZWIERZYŃSKA, WERONIKA NIEDZIÓŁKA

Tekst powstał w ramach projektu z Budżetu Obywatelskiego Mazowsza “Dziennikarze lokalni uczniom” realizowanego przez Hufiec ZHP “Mazowsze” w Mińsku Mazowieckim.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości