Dookoła Gminy Zbuczyn ścigali się miłośnicy aktywnego wypoczynku, dwóch kółek i... miśków. Start był w Krzesku Majątku i tam też była meta. W wyścigu wzięło udział 105 osób i wszyscy go ukończyli.
fot. UG Zbuczyn
- Wyścig Twarda Skóra zorganizowany przez LGD Ziemi Siedleckiej, a zainicjowany przez Tomka Skórę i Grzegorza Górala udowodnił nam, że istnieje potrzeba organizowania imprez dla pasjonatów dwóch kółek. Wyszliśmy im naprzeciw organizując pierwszy wyścig rowerowy dookoła gminy Zbuczyn. Wyszedł nam dystans 67 kilometrów, który uważam, że jest w sam raz i dla amatorów, i dla zawodowców - mówił Hubert Pasiak wójt gminy Zbuczyn.
Tomasz Cabaj ze Zbuczyna był bardzo zadowolony z wyścigu, mimo tego, że rowerem jeździ jedynie amatorsko, poczuł się jak profesjonalista – To fajna sprawa dla osób niedoświadczonych rowerowo, tak jak ja… Wziąłem udział w tym wyścigu bez większego przygotowania, a udało się świetnie bawić i dać dużo z siebie na trasie. Trasa bardzo malownicza, choć jej dystans mógł przerażać na początku. Było to tylko takie zetknięcie się z dużą cyfrą na papierze, bo wyścig był dla każdego - powiedział.
- Trasa była bardzo dobrze przygotowana – mówił Dariusz Napiórkowski. - W ubiegłym roku brałem udział w wyścigu Twarda Skóra na dystansie 110 km, w tym wyścigu dystans był krótszy, ale cały czas pod wiatr więc było dużo trudniej. Szczęśliwy jestem, że udało się dojechać.
Trasa została zaprojektowana i przygotowana przez pracownika Urzędu Gminy w Zbuczynie Jarosława Jasińskiego. – Mamy świetnych ludzi w urzędzie, którzy mają energię do społecznego działania, potrafią się zaangażować, pokazać swoją pasję i zarazić nią innych. Cieszę się, że ta inicjatywa wyszła właśnie z urzędu – mówił Hubert Pasiak. – Również wielu strażaków ochotników z gminy Zbuczyn było zaangażowanych w wyścig, obstawiali skrzyżowania, by uczestnicy mogli bezpiecznie jechać.
Artur Dmowski był ostatnim zawodnikiem, który przyjechał na metę. Nie jechał sam. – Razem ze mną na moim rowerze jechał misiek Jacek. Może wynik nie imponuje, ale cieszę się, że wyścig ukończyłem. Jedyny minus tego wyścigu to wiatr w twarz. Zmęczenie nie pozwalało podziwiać walorów trasy, niewiele widziałem, ale tę trasę objadę jeszcze raz na spokojnie. Artur chciał podziękować kibicom na trasie – Dla mnie było to ogromne wsparcie, gdy widziałem transparent „Nie poddawaj się”. Kibice podali mi szklankę z wodą, były oklaski i doping.
Podium zawodów obsadzili kolarze z Lublina. Pierwsze miejsce zajął Mateusz Niedźwiecki, reprezentujący klub BSK Miód Kozacki. – Trasa malownicza, równa, choć trochę przeszkadzał wiatr. Jechało się albo pod wiatr, albo wiatr był boczny… mówił medalista i stwierdził, że było się z kim ścigać. - Czasy były prawie równe, czołówka blisko siebie, więc był dość wysoki poziom.
Drugi był Przemysław Łoboda, zaś trzeci Paweł Teter. Najszybszy tercet z Koziego Grodu przejechał 67-kilometrową trasę poniżej 1 godziny i 38 minut.
Wśród pań najszybsza (czas nieco ponad 2 godziny) była Izabela Adamczyk z Krakowa (Epa Epa). Drugie miejsce zajęła Katarzyna Filim z Kotuńskiej Grupy Rowerowej. Trzecia lokata przypadła Agnieszce Kuśmierskiej-Kuśmierczyk z Marek (Białołęcka Grupa Kolarska).
Po wysiłkach na dwóch kółkach przyszła chwila na odpoczynek. Przy świetlicy wiejskiej w Krzesku Majątku powstało miasteczko, w którym były strefy komfortu, żywieniowe i relaksu. O podtrzymanie dobrego humoru uczestników zadbał Kabaret OT.TO. Wesołym zwieńczeniem dnia z rowerami i Miśkami w tle była potańcówka.
- Impreza się udała, więc mogę obiecać, że za rok spotkamy się ponownie - zapowiedział gospodarz Gminy Zbuczyn.
Zdjęcia: Aga Król
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze