Kiedy tak pada śnieg, a my śnimy ostatni wykradziony budzikowi sen, i słysząc w tej drzemce, jak ktoś szura szuflą na ulicy, przewracamy się na drugi bok, szczęśliwi, że to jeszcze nie my. Nie nasza jeszcze pora na poranne odśnieżanie. Kiedy tak pada śnieg, a w telewizji są igrzyska olimpijskie, Vancouver 2010, to nawet pasuje. Choć w Górach Skalistych akurat śniegu niewiele. Pełen niekonsekwencji jest nasz skołowany świat.
Kiedy tak pada śnieg, przypadkiem dowiaduję się, że każdy atmosferyczny opad na początku, w chmurach, zawsze jest śniegiem. Kiedy pada śnieg, jesteśmy poniekąd wniebowzięci.
Kiedy tak pada śnieg, robię pośpieszną inwentaryzację najbardziej śnieżnej literatury. Na najwyższej białej półce: „Siekierezada” Edwarda Stachury, „Tryptyk z betonu, zmęczenia i śniegu” i „Podróż zimowa” Stanisława Barańczaka, „Biały kruk” i „Zima” Andrzeja Stasiuka. Obok oczywiście „Mruczanka z Nadworu” Kubusia Puchatka. Ze śnieżnych nowości dostawiam „Prowadź swój pług przez kości umarłych” Olgi Tokarczuk.
Kiedy tak pada śnieg, samochody odnajdują zimowy, wymuszony majestat ulicznej komunikacji. To już nie świst i pęd, lecz balet na ulicach. Ruszają cierpliwie, bez pośpiechu. Mielą kołami ciężką, burą masę. Hamują wcześniej, bez pisku. Aż wreszcie stają na parkingach, grzecznie i w rzędach, jak białe niedźwiadki na szkolnej wycieczce. Kiedy tak pada śnieg, nauczeni tygodniami doświadczeń, wiemy - gdy sypać przestanie, w drugiej połowie tygodnia chwyci mróz. Ta zimowa sinusoida powoli robi się nudna.
Kiedy pada śnieg, ten najlżejszy z żywiołów, wydaje się, że nie ma na świecie większej delikatności. Kiedy jednak spiętrzona przed drzwiami delikatność sięga pierwszego piętra, staje się jakby nieco mniej wzruszająca. Nikt nie woła za Villonem: „Ach, gdzie są niegdysiejsze śniegi”. Nie ma co wołać, o niegdysiejsze, gdy śniegów obecnych jest aż nadto. Kiedy tak pada śnieg, przychodzi człowiekowi do głowy, że o tym typie stałego opadu atmosferycznego można wypowiedzieć się naukowo. „Śnieg jest zgromadzeniem pojedynczych lub złączonych w konglomerat kryształów wody, które mają heksagonalny układ krystalograficzny”. (Klimatolog).
Kiedy tak pada śnieg, przypomina się fakt, że Eskimosi odróżniają kilkanaście rodzajów śniegu. Może i my, Eskimosi tymczasowi, przypomnimy sobie choć podstawy śniegologii: pył diamentowy, okiść, ponowa, puch świeży, puch zsiadły, śnieżny gips, szreń, lodoszreń, firn, lód lodowcowy.
Kiedy tak pada śnieg, czysty i świąteczny staje się świat. W drugiej połowie lutego nie mamy już jednak żadnych świąt. Więc może starczy, nasz Panie Konglomeracie Heksagonalny, Krystalograficzny? Dariusz Kuziak
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!