Jak to wyrazić, żeby nie wypadło nieskromnie? Powiem to tak: dopóki my ganialiśmy po boisku, kopiąc szarą, niemiłosiernie zdartą futbolówkę, polska piłka miała się znakomicie. Odkąd wyrośliśmy z trampek, mundiale nie są już takie, jak dawniej.
Jak za Gierka (a i za wczesnego Jaruzelskiego) było, tak było, ale – trzeba przyznać - narodową reprezentację mieliśmy jak się patrzy. Kiedy chodziliśmy do szkoły, polska jedenastka gromiła wszystkich jak leciało – nie było na nas Brazylii, Argentyny ani Holandii. Jeśli polska drużyna przegrywała na mundialu, to tylko z tymi, którzy kilka dni później (jak RFN, Argentyna, czy Włochy) zostawali mistrzami świata. A nawet te nieliczne porażki wydawały się przypadkowe, złośliwie niesprawiedliwe. I jeśli coś zwiastowały, to jedynie przyszłą wygraną.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!