Reklama

Wycieczka na Wawel

20/04/2010 10:21

Przywykliśmy do myśli, że w wawelskich kryptach spoczywają ludzie, o których w historycznych książkach piszą: królowie, wieszcze, naczelnicy. W szkołach się o nich uczyliśmy, z wiedzy o ich czynach na lekcjach historii nas odpytywano. Zrozumiałe, że traktujemy z respektem tych wodzów.

Pomysł, że można między nimi ulokować kogoś, kogo na co dzień widziało się w telewizji, z kogo podśmiewało się w „Szkle kontaktowym”, komu można było, jeśli się człowiek dobrze ustawił i do pierwszego szeregu dopchał, rękę uścisnąć, słowo z nim zamienić, na kogo można było – pierwszorzędna rzecz! – osobiście w wyborach głosować albo nie głosować - pomysł taki w pierwszej chwili mógł wydać się pochopny. Historia jest historią, a życie życiem i nie ma co jednego z drugim mieszać – powiedzą strażnicy pamięci.
Chwila narodowego namysłu, czy wątpliwości, dotycząca miejsca pochówku Lecha Kaczyńskiego - Wawel? Powązki? Świątynia Opatrzności Bożej? - chwila ta, jeśli nie była podszyta małostkowością, może świadczyć o nas wcale nie najgorzej. Nad tradycją i narodowym sacrum w takiej chwili trzeba, wprost wypada się zadumać.
Kto z nas, obecnie żyjących, osobiście znał, widział tych, których na Wawelu pochowano? Najświeższy zmarły, jeśli uchodzi tak powiedzieć o zmarłym, gen. Władysław Sikorski – zginął w 1943 roku. Od czasu katastrofy na Gibraltarze epoki minęły. Ustroje i państwa nastały, przeminęły i upadły. Pora to zauważyć, odnotować, a jeśli zdarzyła się tragedia, nie skąpić kawałka placu w podziemiach katedry. Kiedy następny prezydent, służbowo lecąc do Katynia z całą świtą, się nam roztrzaska? Mam nadzieję – nigdy.
Jeśli podziemia krakowskiej katedry mają sumować narodowe dzieje, a opowieści o bohaterach kształtować następne pokolenia, Lech Kaczyński – przepraszam za kolokwializm, ale staram się nie wpaść w patos – będzie na Wawlu jak znalazł. Ten, kto w nim spoczywa, był w ostatnich dziesięcioleciach tam, gdzie być należało. W latach 70. – w trójmieście, w sierpniu 1980 - w stoczni, w grudniu 1981 – w internacie. Pod koniec lat 80. – przy Lechu Wałęsie w Komitecie Obywatelskim, przy okrągłym stole, nawet w Magdalence. Kiedy Wałęsa nie miał już do tego głowy, kierował NSZZ Solidarność. Pracował w kancelarii pierwszego demokratycznie wybranego prezydenta. Resztę wszyscy znają - prezes NIK, minister sprawiedliwości, prezydent Warszawy, wreszcie - prezydent RP. Sarkofag Kaczyńskich z pewnością nie będzie przez szkolne wycieczki omijany. Nie tylko dlatego, że zaraz przy grobie Piłsudskiego.
Tak, tak, wycieczki tam będą jeździć. Jak szczeniak na wycieczce – powiedzmy: za lat pięćdziesiąt - na blachę wykuje życiorys prezydenta Lecha Kaczyńskiego, kawał historii Polski z końca XX wieku będzie miał opanowane. Jak do tego dorzuci coś o prezydenckiej polityce historycznej, powstaniu warszawskim i Katyniu - szóstka z historii murowana. A sklerotyczny dziadek tego szczeniaka - kujona, dawny działacz PO, dopowie pieprzną anegdotkę, jakieś „spieprzaj dziadu” albo „małpę w czerwonym”. Ale już nikt dziadkowi nie będzie wierzył.
Dariusz Kuziak

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości