Przywykliśmy do myśli, że w wawelskich kryptach spoczywają ludzie, o których w historycznych książkach piszą: królowie, wieszcze, naczelnicy. W szkołach się o nich uczyliśmy, z wiedzy o ich czynach na lekcjach historii nas odpytywano. Zrozumiałe, że traktujemy z respektem tych wodzów.
Pomysł, że można między nimi ulokować kogoś, kogo na co dzień widziało się w telewizji, z kogo podśmiewało się w „Szkle kontaktowym”, komu można było, jeśli się człowiek dobrze ustawił i do pierwszego szeregu dopchał, rękę uścisnąć, słowo z nim zamienić, na kogo można było – pierwszorzędna rzecz! – osobiście w wyborach głosować albo nie głosować - pomysł taki w pierwszej chwili mógł wydać się pochopny. Historia jest historią, a życie życiem i nie ma co jednego z drugim mieszać – powiedzą strażnicy pamięci.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!