Reklama

Atakował siekierą, pozostał na wolności

- Ja, matka, pytam prokuratora: dlaczego pozostawił mojego syna na wolności? Nie ma gorszego bólu dla matki... Ale muszę o to pytać, bo boję się. Syn nam grozi, że tym razem będzie walił siekierą prosto w kark...

Pani Alicja przyznaje, że nie może jeść, nie może spać, nie może normalnie funkcjonować. Tydzień temu jej syn zaatakował siekierą jej męża. Syn był pijany. Wcześniej pobił żonę, która spakowała rzeczy i uciekła z dziećmi nocować do znajomych. - Pobił ją, bo chciała nam dać klucz do bramy, którą przed nami zamknął – wyjaśnia pani Alicja. - Wezwaliśmy wtedy policję. Dzień później wyskoczył do nas z siekierą. Ofiarą agresywnego mężczyzny stał się mąż pani Alicji, Tomasz. - Podjechałem pod bramę, oparłem motor na nóżkach. Zacząłem ją otwierać, kiedy nagle poczułem głuche uderzenie. Miałem na głowie kask motocyklowy. To on uratował mi życie – uważa pan Tomasz. Pierwszy cios nieco go ogłuszył. Zdążył jednak odwrócić się. Wtedy zobaczył, co się dzieje: syn Alicji atakował go siekierą. - Uderzyłem go „z główki” tym kaskiem. W tym czasie Alicja dobiegła do niego, złapała za włosy, za koszulę. Strasznie krzyczała. Obojgu udało się odebrać napastnikowi siekierę. Wezwali policję. Gdy przyjechali funkcjonariusze z Przesmyk, mężczyzna schował się w domu i nie chciał wpuścić policjantów. Małżeństwo złożyło zeznania, kask poddano oględzinom. - Byłam przerażona. Syn nie raz bywał agresywny, nieobliczalny. Ale nigdy jeszcze nie zrobił czegoś takiego! On mógł nas pozabijać w tej furii. Tymczasem prokurator uznał, że nie trzeba go odizolować. Pozostał na wolności po tym, co zrobił. Gdy dzwoniłam do synowej, zabrał jej słuchawkę i wykrzyczał: teraz to będę walił siekierą w kark! 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama