Na ostatniej sesji Rady Gminy Jakubów radny Tomasz Goska poruszył temat żywienia dzieci w szkołach, zwracając uwagę na rosnącą popularność automatów z przekąskami.
- Pamiętam czasy, gdy szkolne sklepiki sprzedawały hurtowo chipsy i gazowane napoje. To zniknęło, ale pojawiły się automaty - mówił radny. - Teoretycznie produkty są dziś lepsze, jednak wciąż zawierają dużo cukru, a dzieci kupują je masowo.
Zdaniem Tomasza Goski, automaty często stoją puste (tak dużym cieszą się zainteresowaniem), a soki, które się w nich znajdują, bywają równie niezdrowe jak napoje gazowane (wystarczy spojrzeć na liczbę barwników w składzie). Radny zwrócił też uwagę, że szkoły mają ograniczony wpływ na asortyment automatów, ponieważ przestrzeń wynajmują firmom zewnętrznym.
Na jego uwagi odpowiedziała Iwona Grzegorczyk, dyrektor Szkoły Podstawowej w Jakubowie:- Sprawdzamy produkty, które są tam umieszczane. W ubiegłym roku rodzice przynosili nam przekąski, na które chcieli zwrócić uwagę, i zgłaszaliśmy je dostawcom. Moglibyśmy automaty całkowicie zlikwidować, ale wtedy pojawiłby się inny problem - dzieci wychodziłyby poza teren szkoły, przebiegały przez jezdnię do sklepu i kupowały jeszcze bardziej szkodliwe produkty.
Jak podkreśla dyrektor, szkoła odpowiada za uczniów w czasie zajęć, a automaty pozwalają ograniczyć ryzyko, zapewniając im bezpieczny dostęp do przekąsek na miejscu.– Staramy się, by były to produkty jak najmniej przetworzone - batoniki zbożowe, kukurydziane, czasem owocowe czy warzywne chipsy. Niestety, zdrowsze alternatywy nie cieszą się dużym zainteresowaniem. Jeśli zlikwidujemy automaty, uczniowie zostaną bez żadnej oferty - tłumaczy Iwona Grzegorczyk.
Ministerstwo Zdrowia zapowiada, że od 1 września 2026 roku wejdą w życie nowe przepisy dotyczące żywienia w szkołach i przedszkolach. Placówki będą miały rok na dostosowanie jadłospisów, szkolnych sklepików i automatów do nowych wymogów. Nowe regulacje mają wzmocnić ochronę zdrowia dzieci poprzez ograniczenie dostępu do produktów wysokocukrowych, tłustych i słonych, a jednocześnie promować zbilansowane, wartościowe posiłki. Rozporządzenie zastąpi obowiązujące od 2016 roku przepisy i uwzględni aktualne normy żywienia, zalecenia dietetyków oraz postulaty rodziców.
Wśród nowych wymogów znajdzie się m.in. obowiązek wprowadzenia co najmniej jednego roślinnego posiłku obiadowego tygodniowo, opartego na nasionach roślin strączkowych oraz konieczność dostosowania jadłospisów do wieku uczniów.
W praktyce uczniowie będą mogli kupić m.in. pieczywo, kanapki, sałatki, produkty mleczne i roślinne, owoce, warzywa, orzechy, nasiona, a także soki i koktajle bez dodatku cukru i soli. Dozwolona pozostanie również gorzka czekolada (minimum 70% kakao). Napoje przygotowywane na miejscu nie będą mogły przekraczać 5 g cukru na 250 ml.
Automaty z przekąskami wciąż pozostają praktycznym rozwiązaniem, zwłaszcza w szkołach, gdzie sklepik nie działa przez cały dzień. Dzięki nim uczniowie mogą szybko „doładować energię” podczas przerw, bez wychodzenia poza teren szkoły.
- Dyrektorzy placówek mają prawo natychmiast rozwiązać umowę z firmą, która dostarcza produkty niespełniające wymogów zdrowotnych. To daje im pełną kontrolę nad asortymentem i bezpieczeństwem żywieniowym uczniów - zaznacza Hanna Wocial, wójt gminy Jakubów. - Decyzja powinna być podejmowana razem z radą rodziców. Nowe przepisy mają nie tylko poprawić jakość szkolnego żywienia, ale też kształtować zdrowe nawyki od najmłodszych lat - co przełoży się na lepsze samopoczucie dzieci dziś i ich zdrowie w dorosłym życiu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Kolega radny, jak widzimy, zamordysta.
Jako tak zwane pokolenie Y, nie mam pojęcia ile TON zjedliśmy "czipsów" / gum do żucia włącznie z "kumplami" by mieć Tazosy, Karty DB, Pokemon itd. itd. które były w paczkach do "wyszukania", co dziś jest to nielegalne. A co wygrać dziecko? Czekoladę czy czipsy? Oczywiście, że czipsy... Z czysto "energetycznego" powodu...
Automaty czy sklepiki szkolne to jedno wielkie nieporozumienie. W SP 9 w Siedlcach, asortyment sklepiku woła o pomstę do nieba. Owszem można tam kupić butelkę wody, bułkę słodką czy kanapkę. Jednak poza tym jest mnóstwo śmieciowego jedzenia!!! Moim zdaniem ktoś powinien czuwać nad asortymentem takich miejsc. Dzieci nie robią tam świadomych zakupów. Rodzic w awaryjnej sytuacji da dziecku pieniądze na drugie śniadanie a w większości przypadków zamiast wartościowego posiłku wjedzie "tablica mendelejewa". Dzieci z najmłodszych klas, jeszcze przed lekcjami potrafią już zrobić zakupy w takim miejscu. Później jest tylko płacz i zdziwienie. Nadwaga, złe nawyki żywieniowe, problemy z zębami...
To jaki tam jest asortyment że wola Z tego co wiem to większość szkul już nie ma sklepików
Kiedys byly sklepiki- mozna bylo kupic badziew, ale mozna tez bylo zjesc kanapke, zapiekanke, hotdoga, tosta, precelka...teraz sa automaty z batonami i 7 daysami...faktycznie zmiana na lepsze! Samo zdrowie w tych automatach nie ma co...caly automat napoi slodzonych, w kaciku butelka wody mineralnej- i cud- automat juz jest eco, bio i prozdrowotny i ma moze jeszcze aprobate ministerstwa...niech sie wypowie lepiej minister szkolnictwa ile przytulil od firmy ktora wstawia te cudowne automaty do szkol
Mądry dyrektor nigdy nie pozwoli na zamontowanie czegoś takiego. W niektórych szkoąłch nawet zlikwidowano windy na miejsce tego syfu
to tak jak urodziny z tortem w prywatnym przedszkolu
jeśli rodzice nie wyrzucą tego ze szkoły to nikt za nich tego nie zrobi.
Kolega radny, jak widzimy, zamordysta.
Jako tak zwane pokolenie Y, nie mam pojęcia ile TON zjedliśmy "czipsów" / gum do żucia włącznie z "kumplami" by mieć Tazosy, Karty DB, Pokemon itd. itd. które były w paczkach do "wyszukania", co dziś jest to nielegalne. A co wygrać dziecko? Czekoladę czy czipsy? Oczywiście, że czipsy... Z czysto "energetycznego" powodu...
Automaty czy sklepiki szkolne to jedno wielkie nieporozumienie. W SP 9 w Siedlcach, asortyment sklepiku woła o pomstę do nieba. Owszem można tam kupić butelkę wody, bułkę słodką czy kanapkę. Jednak poza tym jest mnóstwo śmieciowego jedzenia!!! Moim zdaniem ktoś powinien czuwać nad asortymentem takich miejsc. Dzieci nie robią tam świadomych zakupów. Rodzic w awaryjnej sytuacji da dziecku pieniądze na drugie śniadanie a w większości przypadków zamiast wartościowego posiłku wjedzie "tablica mendelejewa". Dzieci z najmłodszych klas, jeszcze przed lekcjami potrafią już zrobić zakupy w takim miejscu. Później jest tylko płacz i zdziwienie. Nadwaga, złe nawyki żywieniowe, problemy z zębami...