Wstyd się przyznać, nawet nie wiedziałem, że Czeczeńcy mają swój emigracyjny rząd, i że premierem tego rządu jest Ahmed Zakajew. W gazetach piszą, że Zakajew to nikt ważny. Bo gdyby był naprawdę groźny, to agenci Moskwy zrobiliby z nim jak z Jandarbijewem. To znaczy pojechali za nim do Kataru i podłożyli mu całkiem małą bombę pod autem.
Nawet jeśli Ahmed Zakajew nie był nikim ważnym, stał się ważny, odkąd Rosja zażądała od Polski jego ekstradycji. Chwała Rosji za to. Dzięki żądaniu nie tylko dowiedziałem się o Zakajewie i o Światowym Kongresie Narodu Czeczeńskiego w Pułtusku, nie tylko przypomniałem sobie o zapomnianych Czeczeńcach – wiem, wiem, że wstyd tak zapominać; trzeba pamiętać o gnębionych i pragnących wolności – ale przypomniałem sobie, gdzie mieszkam i żyję.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!