Reklama

Buntowniki

22/09/2010 09:43

Wstyd się przyznać, nawet nie wiedziałem, że Czeczeńcy mają swój emigracyjny rząd, i że premierem tego rządu jest Ahmed Zakajew. W gazetach piszą, że Zakajew to nikt ważny. Bo gdyby był naprawdę groźny, to agenci Moskwy zrobiliby z nim jak z Jandarbijewem. To znaczy pojechali za nim do Kataru i podłożyli mu całkiem małą bombę pod autem.

Nawet jeśli Ahmed Zakajew nie był nikim ważnym, stał się ważny, odkąd Rosja zażądała od Polski jego ekstradycji. Chwała Rosji za to. Dzięki żądaniu nie tylko dowiedziałem się o Zakajewie i o Światowym Kongresie Narodu Czeczeńskiego w Pułtusku, nie tylko przypomniałem sobie o zapomnianych Czeczeńcach – wiem, wiem, że wstyd tak zapominać; trzeba pamiętać o gnębionych i pragnących wolności – ale przypomniałem sobie, gdzie mieszkam i żyję.
Z rosyjskiego punktu widzenia mieszkam wśród niewdzięczników, buntowników, terrorystów nawet. Gdzie się nie rozejrzeć, jakiegoś historycznego antyrosyjskiego buntownika mam na podorędziu, w spiżu, piaskowcu albo w marmurze podstępnie, zdradziecko wykutego. Czyje to popiersie stoi przed kościołem? Kto prześlepiając główną nawę świątyni, czujnie na wschód spogląda? Toż to przecież buntownik Kościuszko. Trzeba go było pod Maciejowicami, całkiem niedaleko przecież, tęgo zdzielić szablą w czerep, żeby zrozumiał, że nigdzie nie będzie mu tak dobrze, jak pod opieką światłej carycy Katarzyny Wielkiej. Kilkaset metrów dalej, również na głównej osi miasta, stoi wielgachny kamienny pomnik z podobizną terrorysty Piłsudskiego. Tego, co na carskie pociągi napadał, bomby pod zasłużonych czynowników podkładał, knuł, konspirował, drukował nielegalnie i ogólnie siał zamęt w Prywislanskim Kraju.
A tam za torami, przy szkole, czyja to mogiła? Władysława Rawicza z Grochowa (pod Sokołowem Podlaskim) pochodzącego. Nie dość, że sam buntownik, to jeszcze przywódca styczniowych buntowników. Dla przykładu powieszony w Siedlcach w listopadzie 1863 roku. Podobnie jak ks. Stanisław Brzóska, zajadły rebeliant, Polaczyszka. Najbardziej był wytrwały, więc powieszono go dopiero w maju 1865 r. w Sokołowie.
Za budynkiem siedleckiego dworca autobusowego stoi skromny krzyż, pamiątka po jeszcze jednej publicznej egzekucji. Buntownik Pantaleon Potocki w 1846 r. mocno się wygłupił. Nie wiedząc, że powstanie odwołano, na czele niewielkiego oddziału w nocy wpadł do miasta i zdobył odwach. W lutym to było, a w marcu już wisiał, wzorowo przez Rosjan powieszony. Pomnik pod Węgrowem, koło którego najmniej parę razy w tygodniu przejeżdżam? Też polskim powstańcom, buntownikom poświęcony. I też tak jakoś wychodzi, że mu z Rosją nie po drodze. Tyle pomników, monumentów, tyle historii i pamięci. Zupełnie jakbyśmy chcieli na złość zrobić braciom Moskalom. Jakbyśmy umyślnie prowokowali tę rzewną i radosną duszę rosyjską, która nigdy nikomu niczego złego nie zrobiła. Po prostu zgodnie z europejskim prawem domaga się zatrzymania, aresztowania i wydania ściganego listem gończym Ahmeda Zakajewa – terrorysty, buntownika. I niewdzięcznika na dodatek. Teraz przynajmniej wiem, co to znaczy.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości