Reklama

Burmistrz Jakubowski kontra komenda policji?

Nieoficjalnie słychać głosy o tarciach pomiędzy ekipą burmistrza a komendą powiatową, o braku troski o policję. W kuluarach mówi się, że ma to związek z polityką.

Opozycja w Mińsku Mazowieckim,  czyli Klub Prawa i Sprawiedliwości, od  czasu do czasu uderza w burmistrza,  sympatyka Koalicji Obywatelskiej.  Marcin Jakubowski zarządza miastem od ponad 12 lat, więc jego sympatie są powszechnie znane. Oczkiem  w głowie burmistrza są m.in. kultura  (nie szczędzi funduszy na duże festiwale, z których miasto słynie, i na  działalność Miejskiego Domu Kultury)  oraz straż miejska (nad którą osobiście sprawuje pieczę). A radni opozycji wielokrotnie krytykowali straż  miejską, że niewiele robi i coraz bardziej obciąża miejski budżet. Ostatnio  zaś domagają się od burmistrza większych cięć w kulturze.

WÓZ ALBO PRZEWÓZ

Reklama

Krzysztof Miąsko (PiS) odnosi  wrażenie, że placówki kultury przez  lata przyzwyczaiły się do szerokiego  strumienia gotówki z miejskiej kasy,  więc ani myślą oszczędzać, nawet  w trudnych czasach inflacji. Marcin  Jakubowski poinformował, że cięcia  we wszystkich placówkach kultury  w 2023 r. przyniosą miastu 880 tys. zł  oszczędności. Ale radny PiS uważa, że  to kosmetyczna zmiana, która tylko  udaje oszczędności.

Ciąg dalszy tarć nastąpił na niedawnej sesji budżetowej. Komisja  samorządności, spraw lokalnych  i praworządności wnioskowała, aby  obciąć 50 tys. zł z miejskiego budżetu dla Miejskiego Domu Kultury  i przeznaczyć je na zakup samochodu dla Komendy Powiatowej Policji. O odrzucenie wniosku apelował  wiceprzewodniczący rady miasta  Mariusz Żyła. Jak podkreślił, policja  jest finansowana z budżetu państwa. - Gdybyśmy  dysponowali budżetem  na poziomie 250 mln zł,  to moglibyśmy zaspokoić  potrzeby wielu jednostek.  I tak każda miejska jednostka otrzymała na funkcjonowanie o 15% mniej tego, co  było absolutnym minimum.  Uszczuplenie budżetu MDK  o kolejne 50 tys. byłoby dla  tej placówki kwotą na  granicy egzystowania.  Nie możemy na to pozwolić - tłumaczył.

Reklama

RZEŹ ALBO SOLIDARNOŚĆ

Krzysztof Miąsko  przypomniał o niedawnej  wizycie komisji praworządności w policyjnej bazie i spotkaniu  z komendantem. Przyjrzano się całej  flocie, samochód po samochodzie. To  stare, zużyte pojazdy, w większości  stojące w punktach napraw. Można  powiedzieć, że większość floty jest  do wymiany. Dlatego radny zachęcał  nawet do przekazywania symbolicznej kwoty na wymianę taboru. Jest  o połowę mniejsza niż ta, o którą  wnioskowała komenda. Wspomniał   o solidarności wszystkich samorządów w powiecie mińskim, które pieniądze policji przekazują. - Uważam,  że my też powinniśmy - zaznaczył.

Reklama

Apel w obronie MDK wygłosił  przewodniczący rady miasta Dariusz Kulma. - Nie dokonujmy rzezi  na tej jednostce kultury, bo to już  tak zaczyna wyglądać. Zgadzam się,  że bezpieczeństwo jest ważne, ale  szukajmy tych środków gdzie indziej  - powiedział.

Do jego opinii przychyliła się Joanna Kowalska, przewodniczącakomisji rewizyjnej. - W ubiegłym  miesiącu byliśmy na kontroli w MDK.  Znamy dokładnie budżet tej instytucji. Jako członek komisji praworządności byłam przeciwna wnioskowi,  aby uszczuplić budżet domu kultury  o kolejne 50 tys. A więc nie była to  jednogłośna decyzja - potwierdziła.

Reklama

Za uchwałą głosowało 6 radnych, 13 było przeciwko. Dyrektor  i pracownicy MDK mogą więc spać  spokojnie.

ŻENUJĄCO-ŻAŁOSNA FLOTA

Ale sprawa wcale nie przycichła.  Nieoficjalnie słychać głosy o braku  troski ze strony miasta o policję orazo tarciach pomiędzy ekipą burmistrza  a komendą powiatową. Ludzie burmistrza wielokrotnie zarzucali policji  bezczynność w sprawach związanych  z bezpieczeństwem w mieście, a ta  musiała udowadniać, że jest inaczejW kuluarach mówi się, że ma to związek z polityk

Radna Joanna Kowalska (KO)  podkreślała, że miasto od lat wspiera  policję, wnioskuje i przyznaje nagrody dla dzielnicowych, i do tej pory  znajdowało fundusze na wsparcie  policyjnej floty. Ale ten rok i ten budżet są wyjątkowo trudne.

Reklama

Radna PiS Izabela Stolarczyk już  w 2021 r. sygnalizowała, że miasto  nie zauważa potrzeb policji. Zwracała  uwagę, że komenda powiatowa ma  zużyte samochody, obraz floty samochodowej jest żenująco-żałosny,  ale miasto nie widzi, albo nie chce  widzieć tego problemu.

Burmistrz Marcin Jakubowskiwielokrotnie wyjaśniał, że zgodnie  z prawem koszty funkcjonowania  policji pokrywa państwo. KPP nie jest  jednostką organizacyjną miasta ani  powiatu, chociaż w pewien sposób  jest podporządkowana starostwu.  Miasto natomiast nie ma żadnego  obowiązku w tym zakresie. Tłumaczył, że przez 12 lat, od kiedy  jest burmistrzem, miasto kupiło  1 niewielki samochód dla straży  miejskiej, a w tym samym czasie sfinansowało kilka samochodów dla policji. Przypominał, że  w powiecie mińskim tylko  Mińsk Mazowiecki i Sulejówek  mają straż miejską, która, jeśli  chodzi o utrzymanie porządku  i bezpieczeństwa, w dużym  stopniu odciąża komendę  powiatową w jej obowiązkach: - Finansując  straż, w ogromnym  zakresie finansujemy  to, co policja wykonuje w gminach, gdzie  straży miejskiej nie ma  - wyjaśniał.

Reklama

Łukasz Lipiński, przewodniczący komisji samorządności (radny z Mińskiego Forum), od dłuższego  czasu zwraca uwagę na potrzeby  Straży Miejskiej. Tłumaczy, że praca  jest tam słabo opłacana, nie ma też  dodatków, które przysługują innym  służbom. Dlatego odchodzą pracownicy i jest coraz większy problem ze  znalezieniem nowych na ich miejsce.  Ale ze sporymi brakami kadrowymi (wręcz największymi w naszym  regionie) boryka się ostatnio także  KPP. - Fundusze na bezpieczeństwo  w mieście są potrzebne - powiedział  na ostatniej sesji. - I tak jak wcześniej  walczyliśmy o straż pożarną czy straż  miejską, tak teraz będziemy walczyć  o policję.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 10/09/2025 15:07
Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama