Reklama

Była sobie Żabka mała...

Około stu lalek, wypożyczonych z włoskiego Teatro Gioco Vita, wystąpiło w trwającym godzinę spektaklu dla dzieci "Żabka". Bohaterów tego przedstawienia, ożywionych przez troje aktorów, było... sześcioro.

- Piękne są te lalki. Każda ma 5-6 podobnych. Jedna niesie coś na plecach, druga jest malutka, trzecia - większa, czwarta śpi, piąta podskakuje. Aż tyle lalek potrzeba, żeby wykonać te wszystkie duble - przyznają aktorzy Teatru Animacji z Poznania, którzy ożywiają lalki w "Żabce".

Spektakl ten jest wyjątkowy choćby dlatego, że biorą w nim udział zarówno aktorzy, jak i lalki wykonane oraz pomalowane w technice witrażowej.

- Te lalki pokazują nam swoje piękno dopiero na podświetlonym tle. Przypuszczamy, że były malowane "pod światło". Wypożyczyliśmy je z Włoch, gdyż w Polsce nie ma tradycji teatru cieni. Wykonujemy bardzo precyzyjny zawód. Wystarczy przesunąć lalkę o 2 milimetry, a na "ekranie", zrobionym z rozwieszonego na sznurku prześcieradła, widać, że przemieściła się ona o 2 centymetry - opowiadają o swojej pracy aktorzy.

Reklama

Kolejnym powodem, dla którego zaprezentowany dziś w Centrum Kultury i Sztuki spektakl był tak wyjątkowy, jest to, że widzowie siedzieli podczas niego na scenie, i to nie przed, ale już za kurtyną Sceny Teatralnej Miasta Siedlce.

- Może nie zdajemy sobie sprawy, ale podczas tego spektaklu aktor jest od początku do końca namacalny - mówią aktorzy. 

Podczas spektaklu poruszali przymocowanymi do drucików i patyczków lalkami nie tylko wtedy, gdy stali za podświetlonymi prześcieradłami, ale również wtedy, gdy na oczach widzów odpięli ze sznurków białe płachty materiału.

Reklama

- Zasady są dwie. Po pierwsze: nie trzymamy lalki przodem do ekranu. Po drugie: staramy się tak nią poruszać, żeby dzieci nie widziały naszych rąk. Nogi i tak zawsze nam wystają spod prześcieradeł, więc widzowie wiedzą o naszym istnieniu. Nawiązujemy z nimi bliski kontakt nie tylko dlatego, że "Żabka" jest spektaklem kameralnym. Jesteśmy na tyle blisko maluchów, że te spontanicznie dzielą się z nami swoimi wrażeniami ze spektaklu.

Gdy w pewnym momencie zgasły wszystkie światła i na scenie została tylko delikatnie podświetlona latająca biała kaczka, ktoś z młodych widzów zapytał na głos rozczarowany: - Mamo, to już się skończyło? 

Reklama

Kolejne z dzieci, słysząc, jak jedno ze zwierzątek, występujących w spektaklu, mówi: "Jestem głodny. Zjadłbym coś", pocieszyło je: "Ja też jestem głodny".

Najmłodszy z widzów z przejęciem obserwował, jak zwierzątko "pi" [czyt. "śpi"]. Wszyscy młodzi widzowie, dając się porwać magii teatru, to odpływali na fali wyobraźni do krainy, w której mieszka Żabka ze swoimi przyjaciółmi, to wracali na ziemię, za każdym razem rozglądając się podczas tego "lądowania", czy rodzice i dziadkowie, którzy przyszli z nimi do teatru, wciąż są w pobliżu.  

Reklama

Po spektaklu maluchy mogły wziąć lalki do rąk i spróbować swoich sił jako aktorzy teatru cieni. Chętnych nie brakowało. Wszyscy dostali od aktorów kolorowe kartki z Żabką i słoneczkiem, na których mogą namalować scenkę z przedstawienia. Jeśli wyślą je do Teatru Animacji w Poznaniu, to... być może ich obrazki zostaną wykorzystane jako elementy scenografii teatralnej podczas kolejnych przedstawień "Żabki". (Ana)

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama