Reklama

Chcieli telefonów. Mają atrapy

08/09/2010 10:50

- Halo. Halo! Słychać mnie? – dopytuje Alina Czajka. – Nie pamiętam, kiedy dodzwoniłam się od siebie z domu. Żeby od nas z Grodziska zadzwonić, chodzę po podwórku, wyciągam w powietrze rękę z telefonem i szukam zasięgu. Czasami wychodzę na ulicę i tam szukam zasięgu. Kiedy go w końcu łapię, dzwonię. Kiedy ktoś dzwoni do mnie, to albo odpowiada mu komunikat: sieć zajęta, albo błąd w połączeniu, albo nie możemy zrealizować tego połączenia, proszę spróbować raz jeszcze.

Nie zawsze tak było, by mieszkańcy Grodziska, Mrozów, Skrudy, Choszczy, Topora, Porzewnicy, Natolina, Rudki, Guzewa nie mogli korzystać ze swoich aparatów telefonicznych. Wszyscy, którzy mają wykupione abonamenty w sieci Orange, zostali przez operatora wyposażeni w atrapy, które do niczego w ich domach się nie nadają, a zwłaszcza do komunikowania z kimkolwiek. Najlepiej wyszli ci, którzy wybrali za operatora Erę czy Plusa. Ich połączenia są realizowane bez spacerowania po podwórkach z rękoma wyciągniętymi przed siebie i szukających sieci. Inni męczą się, płacą rachunki za limity minut, których nie wykorzystują, więc protestują. Piszą do operatora Orange skargi. Najchętniej zrezygnowaliby z usługi Orange i zawarli umowę z innym operatorem, ale za niedotrzymanie terminu umowy i zerwanie jej przed czasem musieliby zapłacić kary. Alinę Czajkę wraz z mężem, (oboje mają aparaty w jednej sieci), obciążono by karą około 1500 zł. Inni mieszkańcy, i to kilku miejscowości położonych nieopodal Mrozów, także są w podobnej sytuacji. Kar nikt nie chce płacić, ale rachunków za iluzoryczną usługę i brak połączeń - również. Mają jednak przeciwko sobie giganta telefonicznego i ciągle w stosunku do niego pozostają petentami, z którymi niestety nikt w tej firmie się nie liczy.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości