Reklama

Co powie świadek?

13/08/2008 08:55

Po raz pierwszy garwoliński Sąd Rejonowy wykorzysta instytucję tzw. świadka anonimowego. Oznacza to, że podczas procesu będzie przesłuchiwany świadek, którego tożsamość znają jedynie sędzia i prokurator.

Oskarżeni nie będą wiedzieli, kto zeznaje. Przesłuchanie można określić jako telekonferencję. Osoby znajdujące się na sali sądowej, w tym oskarżeni, będą słyszeć świadka, będą też mogły mu zadawać pytania. Tyle że świadek będzie się znajdował poza budynkiem sądu, a jego głos zostanie elektronicznie zniekształcony. Wszystko po to, by oskarżeni nie mogli rozpoznać, kto zeznaje przeciwko nim.
 Rozprawa z udziałem tego świadka ma się odbyć w najbliższych tygodniach. W tej chwili trwa kompletowanie sprzętu technicznego, niezbędnego do przeprowadzenia tego typu „operacji”.
Instytucja świadka anonimowego zostanie wykorzystana w procesie
o napad na bank w Borowiu. Oskarżeni są tutaj dwaj mieszkańcy Garwolina. Obaj nie przyznają się do winy.
Kasjerka goniła złodzieja na rowerze
Cała sprawa zaczęła się 8 sierpnia 2007 roku. Tuż przed godziną 15 do banku w Borowiu wszedł zamaskowany mężczyzna. Stanął naprzeciwko jednej z kasjerek, w ręku trzymał przedmiot przypominający broń, krzyknął: „Napad. Dawaj pieniądze”. Kobieta krzyknęła, w drzwiach pojawiła się jej koleżanka. Sprawca początkowo nie zauważył trzeciej kasjerki, która siedziała pochylona przy biurku. Wszystkim kobietom kazał odsunąć się od biurek i podnieść ręce. Przez szybę przerzucił torbę. Był zdenerwowany, bo torba kilkakrotnie się zaczepiała, drżał mu głos. Do środka kazał pakować pieniądze. Zabrał trochę ponad 10 tys. złotych. W międzyczasie jedna z kobiet włączyła alarm. Mężczyzna wyszedł. Po krótkiej chwili na zewnątrz wyszły też kasjerki. Tam zobaczyły kobietę. Zapytały, czy nie widziała żadnego mężczyzny. Ta widziała, jak przed chwilą ktoś odjeżdżał sprzed banku na rowerze. Jedna z kasjerek również na jednośladzie ruszyła za nim w pościg. Okazało się, że widziano go również na drodze w kierunku Jaźwin. Przy cmentarzu znaleziono kominiarkę. Policja rozpoczęła śledztwo. Było ono intensywne tym bardziej, że w ciągu kilku ostatnich tygodni doszło do szeregu podobnych napadów zarówno w samym Garwolinie, jak i w Siedlcach. Pięć dni później w warszawskim mieszkaniu pewnej garwolinianki zatrzymano dwóch mężczyzn. Obaj to mieszkańcy Garwolina. Obaj też byli wcześniej karani. 

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama