Reklama

Coraz więcej dzieci trafia do pieczy zastępczej

Piecza zastępcza to miejsce, w którym przebywają dzieci pozbawione opieki rodziny biologicznej. Jak podkreśla Renata Małecka, dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Mińsku Mazowieckim, skala tego zjawiska jest coraz mniejsza.

- W powiecie mińskim w 2022 roku do pieczy zastępczej trafiło 45 dzieci, a w 2024 roku już 80 - mówi dyrektor. - Obecnie w pieczy znajduje się 267 dzieci. Mamy na terenie powiatu dwa domy dziecka, oba są przepełnione. Sześcioro dzieci musieliśmy przyjąć ponad limit. Niestety są też takie, dla których wciąż nie ma miejsca, mimo że powinny zostać odebrane rodzinom biologicznym.

Domy bez prądu, bez wody i bez szans

Szokujące są historie miejsc, z których trafiają dzieci. - Dzisiaj wciąż zdarzają się domy bez wody, bez prądu. Dzieci wychowują się w skrajnych warunkach, często są brudne, głodne, zaniedbane - opowiada dyrektor. - Trafia do nas pięciolatek, który nie mówi, nie ma zębów, bo od urodzenia nikt o niego się nie troszczył. A potem rodzina zastępcza w kilka miesięcy potrafi nadrobić lata zaniedbań.

Reklama

Rodziną zastępczą nie musi być małżeństwo. Może to być także jedna osoba - ktoś, kto ma czas i chęć, by pomóc dziecku.

- Mamy rodziny, w których opiekunami są osoby na emeryturze. Wychowują trzynasto i czternastolatków bardzo skrzywdzonych przez los. Te dzieci są trudne, ale gdy otrzymują dobro, potrafią się zmienić - podkreśla Renata Małecka.

PCPR prowadzi intensywne działania informacyjne i promocyjne, by zachęcać inne osoby do tworzenia rodzin zastępczych.   - Staramy się dotrzeć wszędzie, bo wiemy, że kropla drąży skałę - mówi pani dyrektor. Sama bywa na sesjach rady gminy i powiatu. We wrześniu prosiła radnych gminy Mińsk Mazowiecki o wsparcie w reklamie, w rozwieszaniu plakatów i ulotek z informacjami o pieczy zastępczej. Na budynku Centrum wywieszono duży baner z napisem „Potrzebujemy rodzin dla dzieci”. - Po pewnym czasie musieliśmy go zdjąć, a ktoś zapytał: „Aha, czyli już nie potrzebujecie?” - wspomina pani Renata. - Potrzebujemy cały czas. To nieustanny proces. Zanim ktoś dojrzeje do decyzji o adopcji, musi wiele razy usłyszeć, że takie dzieci czekają

Reklama

Dzieci poza powiatem

Brak miejsc w lokalnych placówkach powoduje, że część dzieci trafia do domów dziecka w innych powiatach. - Mamy trzydzieścioro dzieci umieszczonych poza naszym terenem. Chętnie wzięlibyśmy je z powrotem, ale nie mamy gdzie - mówi dyrektor. Koszty utrzymania dzieci w placówkach są spore. - Przykładowo z gminy Mińsk Mazowiecki mamy troje dzieci w domu dziecka. Utrzymanie ich kosztuje 24 tys. zł miesięcznie, z czego połowę finansuje gmina. Natomiast w rodzinach zastępczych mamy 14 dzieci, a łączny koszt to 17 tys. zł.

Domy dziecka w powiecie mińskim nie są typowymi placówkami, przypominają prawdziwe domy. - To miejsca dla czternastu dzieci, które uczestniczą w codziennym życiu. Nie ma kucharki ani sprzątaczki. Są wychowawcy, którzy gotują, piorą i sprzątają razem z dziećmi.

Reklama

Dzięki temu te dzieci lepiej radzą sobie potem w dorosłym życiu - tłumaczy dyrektor PCPR.

Trudne przypadki, trudne emocje

Praca z dziećmi po traumach jest niezwykle trudna. Pracownicy PCPR do dzisiaj pamiętają piętnastolatkę, która za każdym razem po wyjściu ze szpitala, gdy trafiała do pieczy zastępczej, samookaleczała się. Nie po to, by zwrócić uwagę, tylko by się zabić. Takie przypadki pokazują, jak wielkie problemy psychiczne mają dziś dzieci. Kryzys psychiatrii dzieci i młodzieży sprawia, że diagnoza jest odwlekana w czasie. Tymczasem rodziny zastępcze boją się przyjmować chorych wychowanków, bo czują, że nie poradzą sobie z ich problemami.

Reklama

Przyczyn trafiania do pieczy jest wiele, ale najczęściej to niezaradność i alkoholizm rodziców biologicznych. Coraz częściej dochodzą też problemy psychiczne matek, które nie chcą się diagnozować ani leczyć.

Praca na całą dobę

Być rodziną zastępczą to ogromne wyzwanie. To praca na całą dobę, pełna odpowiedzialności i emocji. Choć wzrosły wynagrodzenia dla rodzin zastępczych i rodzinnych domów dziecka, chętnych nadal brakuje. Wychowanków przybywa, a rodzin gotowych do opieki jest coraz mniej. Czasem potrzeby są prozaiczne - brakuje ubrań, pościeli, podstawowych rzeczy. Gdy dziecko z dnia na dzień trafia do rodziny zastępczej, PCPR organizuje błyskawiczne zbiórki. Dzieci często przychodzą brudne, niemyte, z wszawicą, bez ubrań. Trzeba wszystko zorganizować natychmiast. - Ale każda taka historia ma sens, jeśli uda się pomóc choć jednemu dziecku - mówi Renata Małecka. 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 30/10/2025 14:07
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Praca dom odpowiednie osoby. - niezalogowany 2025-10-30 15:19:35

    Mnie rodzice nie powiedzieli jak założyć rodzinę,nie gdzie nie mówili.Chwalili narzeczonego chcieli wnuka ,teraz prawie się rozwodzimy.Opieka i kuratoria sądy to tylko zabrać patrza skrzywdzić kogoś.Ktos mnie kazał się dużo modlić,to bardzo pomaga.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Wandzia - niezalogowany 2025-10-30 17:33:07

    Dobrze,że są ludzie,którzy pragną zaopiekować się cudzymi dziećmi,choć nie jest to łatwe Domy dziecka to najgorsze zło,szczególnie w okolicach Siedlec

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Ciekawska - niezalogowany 2025-11-01 00:45:01

    Ciekawe dlaczego Redakcja TS wciąż namawia do adopcji zwierząt a nie dzieci ?

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości