Zbudowany w 1831 roku kościół w Borowiu jest w coraz gorszym stanie. Na zewnątrz widać odpadający tynk, zacieki na murach. – Jak tak dalej pójdzie, to za kilka lat kościół sam się zawali i problemu nie będzie – mówią mieszkańcy Borowia. Tyle że nie mówią tego z ulgą, ale z żalem. Dla nich ten kościół jest nawet cenniejszy niż ten nowy, zbudowany w latach 90. – Bo to w starym kościele większość z nas brała ślubu i chrzciła dzieci – mówią – Do nowego jeszcze nie każdy się przyzwyczaił.
Zbudowany w 1831 roku kościół w Borowiu jest w coraz gorszym stanie. Na zewnątrz widać odpadający tynk, zacieki na murach. – Jak tak dalej pójdzie, to za kilka lat kościół sam się zawali i problemu nie będzie – mówią mieszkańcy Borowia. Tyle że nie mówią tego z ulgą, ale z żalem. Dla nich ten kościół jest nawet cenniejszy niż ten nowy, zbudowany w latach 90. – Bo to w starym kościele większość z nas brała ślubu i chrzciła dzieci – mówią – Do nowego jeszcze nie każdy się przyzwyczaił. Ludzie zaczynają mieć też pretensje: do wójta i władz kościelnych za to, że pozwalają na stopniową dewastację obiektu. – Rzeczywiście ludzie coraz głośniej i częściej upominają się o remont tego zabytku – przyznaje Wiesław Gąska, wójt gminy Borowie. – Do mnie też przyszła pani, która przypomniała sobie, że jeszcze przed wyborami obiecywałem, że zrobię, co w mojej mocy, aby ten zabytek uratować. Rzeczywiście tak mówiłem, tyle że sam tego zrobić nie mogę. Kościół nie jest bowiem własnością gminy, tylko parafii. Gmina w ten obiekt nie może więc inwestować. Jednak, jak zapewnia wójt, bardzo by chciał ubiegać się o środki unijne czy ministerialne na renowację zabytku. Tyle że przy składaniu dokumentów o dofinansowanie potrzeby jest akt notarialny, poświadczający, że gmina ma prawo do tego obiektu. Teraz żadnych praw nie ma.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!