Reklama

H jak Herman?

Literka "H" jest mniej wyraźna od pozostałych, jakby lekko starta. Nie ulega jednak wątpliwości, że jest to „H”, a nie, jak można było na pierwszy rzut oka przypuszczać, „A”. Dzięki zdjęciu, przedstawiającemu Bonima Weimana, udostępnionemu przez Rinę Kahana portalowi Wirtualny Sztetl, wiemy, że w Siedlcach miał również swój zakład fotograficzny H. Gancwol. Najprawdopodobniej był to ojciec Adolfa, Herman.


Stempel pod zdjęciem portretowym Bonima Weimana jest wyciskany. Zupełnie inny niż drukowane czy eleganckie, „grawerowane” w tekturze podpisy na fotografiach, zdobionych na odwrocie secesyjnymi winietkami.

Ponieważ literka przed nazwiskiem jest mniej wyraźna od pozostałych, na pierwszy rzut oka wygląda jak kolejna winieta zakładu Adolfa Gancwola Ganiewskiego. I tak też odczytał ją Marian Przeździak, który przyszedł dziś do redakcji pokazać kolejne zdjęcia z atelier Gancwola, które przysłali mu potomkowie fotografowanych rodzin. 

Przy bliższym przyjrzeniu się tej winietce widać wyraźnie, że litera przed nazwiskiem różni się wyraźnie od „A”, występującej w nazwisku „Gancwol”. Wszystko wskazuje na to, że portret Bonima Weimana, który M. Przeździak znalazł na stronie www.sztetl.pl , jest drugim z zachowanych zdjęć autorstwa Hermana Gancwola, ojca Adolfa. 

Pierwsze, to przechowywane w zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie zdjęcie kościoła pw. św. Stanisława w Siedlcach (reprodukowane w zapisie cyfrowym przez Muzeum Regionalne w Siedlcach i opublikowane w albumie Sławomira Kordaczuka „Siedlecki fotograf. Adolf Ganiewski (Gancwol) 1870-1942)”, wykonane najprawdopodobniej w latach 1870-1880. Portret Bonima Weimana dowodzi, że Herman Gancwol nie gościł w Siedlcach tylko przejazdem, ale miał w tym mieście swój zakład fotograficzny.

Ryszard Celenik, prawnuk Hersza Celnika*, zwrócił się do redakcji „Tygodnika Siedleckiego” w imieniu Muzeum Historii Żydów Polskich z prośbą o wyrażenie zgody na umieszczenie na portalu internetowym Wirtualny Sztetl tekstu "Pół wieku w kolorze sepii" 21 maja tego roku. 

Dzięki korespondencji Ryszarda Celenika z autorką tego tekstu, w linkach do informacji o Siedlcach, zamieszczanych na tym portalu, pojawiło się przekierowanie na stronę internetową „TS”, do tekstu „Zagadki Gancwola”. Dzięki temu, na portalu Wirtualny Sztetl, znaleźliśmy wspomnienia Riny Kahana o jej rodzinie i życiu w przedwojennych Siedlcach (m.in. informację o tym, że "ojciec Riny, Shalom Salzstein pracował jako fotograf dla swojego wuja, pana Binkowica (Bieńkowicza - przyp. Ana) w Siedlcach") oraz zdjęcia z jej archiwum rodzinnego, w tym portret dziadka Boima Weimana. 

Więcej informacji, które udało mi się znaleźć o rodzinie Gancwolów, zamieszczę wkrótce.


* „Mój pradziadek Hersz Celnik był producentem pocztówek o problematyce, obejmujacej Siedlce. Pocztówki te można obejrzeć w ostatnio opublikowanej książce Edwarda Kopówki - "Żydzi w Siedlcach 1850-1945". Potem firmę przejął mój dziadek, Efroim Celnik, który miał skład papieru, materiałów piśmiennych, rysunkowych, druków technicznych, farb artystycznych, olejnych, wodnych, farb do tkanin, płótna, tektur, płynów malarskich oraz wielki wybór pocztówek. Firma znajdowała się w Siedlcach przy ul. Kilińskiego nr 24. Pocztówki wyprodukowane przez Hersza Celnika krążą do chwili obecnej po różnych aukcjach w całej Europie oraz pozostają w kolekcjach kolekcjonerów, m.in. mieszkajacych w Siedlcach” – napisał Ryszard Celenik. 

Aneta Abramowicz

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama