Marianna Jenda i jej syn Marek, po trwającej od roku walce z władzami gminy o mieszkanie, w piątek, 8 sierpnia znaleźli się na bruku. W decydującym starciu po jednej stronie barykady, obok komornika, znalazło się kilkunastu policjantów z wyszkolonym psem, po drugiej niespełna dwudziestu aktywistów Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej na czele z Piotrem Ikonowiczem. Policjanci użyli siły.
Nauczycielka w 1974 roku dostała od gminy pięćdziesięciopięciometrowe, dwupokojowe mieszkanie. Blok był wówczas nazywany Domem Nauczyciela. Marianna Jenda pracowała wtedy w szkole w Sterdyni, potem była kierowniczką świetlicy. Kiedy siedem lat temu lokatorzy mieszkań, znajdujących się w Domu Nauczyciela, zaczeli wykupować lokale na własność, Marianna Jenda była jedyną osobą, która nie skorzystała z możliwości kupna. Powodów tej decyzji było wiele: wypadek samochodowy syna, śmierć męża. Została sama z dwoma synami i emeryturą. Przestała płacić czynsz. Zaległości wobec gminy drastycznie rosły. W ubiegłym roku wyniosły już prawie 14 tys. złotych.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!