Kilka lat temu spacerowałem po Buenos Aires - mieście tanga, melancholii i muzyki, która unosi się w powietrzu na każdym rogu. Na zatłoczonej Avenida Florida spotkałem Santiago, genialnego akordeonistę. Grał tak, że przechodnie zatrzymywali się, by posłuchać, a jednak w jego oczach było więcej smutku niż radości. „Wczoraj grałem kilka godzin i nie zarobiłem nawet na obiad” - powiedział z goryczą.
Takich jak on jest w Buenos Aires wielu, a na świecie - bez liku. Ludzi, którzy oddali sztuce całe swoje życie, ofiarowali jej absolutnie wszystko, a ona w zamian nie odwzajemniła ich miłości. Sztuka bywa kapryśna. Bywa okrutna.
Wtedy pomyślałem o artyście z Polski, którego los potoczył się inaczej - o Michale Jelonku. Piszę „naszym”, choć wywodzi się z Gór Świętokrzyskich, bo od lat otacza się siedleckimi muzykami. W jego przypadku sztuka nie tylko nie zawiodła, ale wyniosła go na wielkie sceny i dała mu należne miejsce wśród uznanych artystów.
Do szesnastego roku życia żył wyłącznie klasyką: Bach, Mozart, Beethoven - dyscyplina i rygor szkoły muzycznej. A potem nagle iskra: Hendrix, rockowe riffy, metalowa energia. Jelonek odkrył, że skrzypce mogą krzyczeć, tańczyć i czarować równie mocno jak gitara elektryczna. Kto choć raz trzymał ten instrument w rękach, wie, jak tytanicznego wysiłku wymaga wydobycie z niego muzyki. On jednak potrafi sprawić, że cztery struny i drewniane pudło brzmią z siłą, lekkością i niepowtarzalnym charakterem.
W tym przypomina mi artystów ulicznych z Buenos Aires - takich jak Santiago - którzy samym instrumentem potrafią zaczarować przechodnia. Tyle że los był dla Jelonka łaskawszy: jego talent spotkał się z publicznością, która nie tylko słucha, ale i docenia.
Wystarczy posłuchać utworu ViolMachine. Tam jest pasja, finezja, ekspresja! Widzę oczyma wyobraźni jego szeroki uśmiech i błysk w oku, gdy gra ten utwór na żywo. To nie jest zwykły koncert - to widowisko, w którym muzyka zderza się z energią i rozpala publiczność.
I już wkrótce będziemy mogli tego doświadczyć. 14 września ( to już dzisiaj) Michał Jelonek wystąpi w Siedlcach, podczas gali Dni Siedlec. Wraz z zespołem Upstream udowodni, że skrzypce wcale nie muszą kojarzyć się wyłącznie z filharmonią.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Bardzo lubię posłuchać Michała Jelonka jak współpracował z Orkiestrą Dni Naszych np. Skrzypek . Dzisiaj specjalnie się wybrałem na koncert Upstream . Michał dał radę tak jak i deszcz .
Bardzo lubię posłuchać Michała Jelonka jak współpracował z Orkiestrą Dni Naszych np. Skrzypek . Dzisiaj specjalnie się wybrałem na koncert Upstream . Michał dał radę tak jak i deszcz .