Styczeń to okres, w którym księża udają się z wizytą duszpasterską do domów swoich parafian, czyli na tzw. kolędę. Coraz częściej wiele osób krytykuje ów zwyczaj „chodzenia po kolędzie”. Ludziom kolędowanie kojarzy się z trwającą kilka minut wizytą, za którą trzeba płacić. Księża twierdzą, że nie ma obowiązku dawania „kolędy”...
Choć oficjalnie obowiązku takiego nie ma, to jak nie włożyć pieniędzy do białej koperty? Przecież ksiądz zawsze ma ze sobą kartoteki z danymi parafian, w których odnotowuje się ofiary... A jak ktoś nie da kolędy, a potem będzie chciał ochrzcić dziecko czy wziąć ślub - może być problem... Tak więc ludzie narzekają i dają. Skąd ten strach i pruderia? Nie lepiej po prostu żyć zgodnie ze swoimi zasadami i, zamiast ględzić, po prostu księdza nie przyjmować. Niby takie proste, ale... Polska to kraj pruderii. Choć wielu do kościoła nie chodzi i nie identyfikuje się ze swoją parafią, to przyjmuje księdza po kolędzie. Ludzie ci godzą się na wizytę duszpasterską tylko po to, by sąsiedzi nie gadali...Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!