8 września odbędzie się ceremonia pożegnania Stanisława Sojki. Przypominamy wywiad, jaki przeprowadził z artystą nasz dziennikarz muzyczny Tomasz Markiewicz (inicjator siedleckiego koncertu Moje Fascynacje poświęconego twórczości Stanisława Sojki). Fragmenty rozmowy zostały opublikowane w książce „Uroki szermierki”.
- Czy można o Panu powiedzieć, że jest Pan wiecznym poszukiwaczem?
- Owszem, ale jednocześnie mam wrażenie, że wszystko już było. To poszukiwanie czegoś, co prawdopodobnie już jest.
- A co z przekonaniem, że wystarczy tylko bardzo chcieć, a urosną mi skrzydła i oderwę się od ziemi? Dawno odfrunęło?
- Wola i przekonanie, że się chce, to niezwykle ważne dla podtrzymania motywacji elementy. Ale - jak to było w jednym żydowskim dowcipie - do tego jeszcze trzeba wykupić los.
- Próbował Pan hazardu?
- Tylko raz. Płynąc na promie do Szwecji, dorwałem się do takiej maszyny. Wygrałem sto pięćdziesiąt koron. Po czym, rozochocony, wrzuciłem dwieście i... te dwieście już tam zostało.
- Czy jest Pan gotów poświęcić czas każdemu, kto o to poprosi?
- Każdemu? To byłoby niemożliwe. Poświęcam ludziom tyle czasu, ile mogę. Wychowano mnie w duchu wartości chrześcijańskich, a one zakładają dialog z drugim człowiekiem. I ja tę gotowość do dialogu mam zaszczepioną w świadomości.
- Widziałby Pan siebie w innym, może bardziej męskim zawodzie?
- Mógłbym być kierowcą limuzyny.
- A czy spotkał się Pan z opinią, że śpiewanie nie jest zajęciem dla mężczyzny?
- Bzdura. To tak, jakby powiedzieć, że „kucharzenie” nie jest dla mężczyzny. A przecież najlepszymi kucharzami są mężczyźni.
- Mówi się, że mężczyzna jest wojownikiem.
- Mężczyzna jest wojownikiem, artysta jest wojownikiem. Ja na przykład jestem wojownikiem na co dzień, w takim sensie, jak to określił w Podręczniku wojownika światła Paulo Coelho: nie biegam z dzidą, tylko wojuję ze swoimi słabościami. Wierzę, że nie ma większej władzy niż władza nad samym sobą.
- A z jakimi słabościami Pan wojuje?
- Oooo, naciąga mnie Pan na spowiedź?
-Może na krótką spowiedź.
- Uczenie się uważnego słuchania drugiej osoby to przykład walki z własnymi słabościami.
-A po co ludziom potrzebny jest artysta?
-Sztuka jest próbą określenia czegoś nieokreślonego, próbą opisywania rzeczy, których nie da się opisać. Ona wykracza poza cielesność. To jest fascynujące i dlatego ma swoich odbiorców. Oprócz tego chciałbym jeszcze swoim śpiewaniem dodawać ludziom otuchy.
- Muzyka jest Pana śniadaniem, obiadem i kolacją?
- Broń Boże. Muzyka to jest moja służba. To jest to, co umiem robić, co kocham robić i co - na szczęście - przydaje się innym.
- Z tego wnioskuję, że ma Pan jeszcze czas korzystać z innych uroków życia.
- Życie jest treścią codzienności, a muzyka to tylko jeden z wielu wspaniałych wytworów życia. Nie byłoby muzyki, jeśli nie byłoby życia.
- Proszę więc powiedzieć, z jakich uroków życia Pan korzysta.
- Bardzo lubię pływać. Kąpałem się już w tym roku w jeziorze. To jest przykład na to, że można korzystać z uroków życia, nie płacąc za nie.W jeziorze pływa się za darmo. Mój przyjaciel, poeta Andrzej Sulima-Suryn, mawiał: „Kocham cię za darmo”.
- Za co szczególnie jest Pan wdzięczny losowi?
- Za bardzo wiele rzeczy. Za świetnych rodziców, świetnych przyjaciół, za to, że jestem kochany i że świat jest taki piękny. Ja w ogóle jestem szczęśliwy.
- I o nic by Pan już losu nie poprosił?
- To będzie stereotypowa prośba. Chciałbym być zdrowy, dopóki będę żył.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze