Reklama

Mieszkańcy wsi Białki twierdzą, że mają poligon za płotem

– Salwy słychać nawet w niedziele i w nocy – mówią mieszkańcy podsiedleckiej wsi Białki. Huk bywa taki, że już chyba z armat czy czołgów walą.

Przez ostatnie lata strzelnica na  Gołoborzu pod Siedlcami nie przeszkadzała mieszkańcom, bo wojsko,  mówiąc oględnie, nie było zbyt aktywne. Lokalny poligon był wykorzystywany sporadycznie. Okoliczni  mieszkańcy, bez narażania się na niebezpieczeństwo, zbierali tam grzyby.  Ale to już przeszłość. Teraz nasza armia się odrodziła i trenuje na potęgę.  Tak przynajmniej można wnioskować  ze skarg, jakie napływają do naszej  redakcji. (...)

Mieszkańcy wsi Białki skarżą się na  ciągłe hałasy z wojskowej strzelnicy.  – Jesteśmy na granicy wytrzymałości – mówi pani Ewa. – Kiedyś  też dochodziły odgłosy ze strzelnicy, ale teraz to często nieustająca  wręcz kanonada. Tak jest od 3-4  lat. Ktoś w minionych latach wydał  decyzję, że poligon może być usytuowany w odległości 500 metrów od  wsi. To były jednak inne realia. Teraz  poligon jest jeszcze rozbudowywany, a wojsku najwyraźniej nie brakuje  pieniędzy na ćwiczenia.

Reklama

Mieszkańcy skarżą się, że nikt  się z nimi nie liczy. – To już nie są  strzały z pistoletów czy serie z karabinów maszynowych. Oni walą pewnie z jakichś dział albo czołgów, bo  huk jest niemiłosierny. Cieszymy się,  że nasza armia ćwiczy, ale to chyba  nie jest odpowiednie miejsce do tak  intensywnego strzelania – oburzają  się. 

Zaznaczają, że są tygodnie, kiedy trwa to codziennie, często nawet w dni wolne, niedziele.

Cały artykuł w papierowym i e-wydaniu (kup teraz) "TS" nr 24. 

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama