Bartek Ciok zrezygnował z niezłej pracy, odłożył na razie studia magisterskie, po to, by wyjechać do Namugongo i zostać „muzungu”.
Od kilkunastu dni zastanawia się, jak upchnąć w dwie walizki niespełna 50 kilogramów bagażu (najważniejsze to Pismo Święte i apteczka). Tyle może zabrać ze sobą do Ugandy. Tam będzie mieszkał i pracował przez rok, pomagając bezdomnym nastolatkom. Za swoją pracę nie będzie dostawał pieniędzy. Wręcz przeciwnie – sam musiał sobie sfinansować zakup biletu do afrykańskiego kraju. Pomagali mu w tym ludzie dobrej woli. Bartek wyjedzie na misję w ramach działalności Salezjańskiego Ośrodka Misyjnego w Warszawie.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!