Reklama

Nawałnica nad Ruchną

19/08/2008 11:16

To był ułamek sekundy. Zdążyłam złapać w rękę gromnicę, ale nie zdążyłam zaświecić, bo jak spojrzałam, to już stodoły nie było. Mąż powiedział: zobacz, obory już też nie mamy – opowiada Wanda Krupa z Ruchny (gm. Liw). Rodzina państwa Krupów widziała szalejący żywioł z okna swojego domu. Był sobotni wieczór, około 19.30. - Zobaczyłem, że słoma zaczęła fruwać nad budynkiem. Spojrzałem i zobaczyłem, że już nie ma dachu. Patrzę, a już drugi dach zrywa – mówi Zbigniew Krupa.

Skrawki zerwanego z dachu eternitu i szkło z rozbitych okien zaczęły szaleć po podwórku. Ostry skrawek eternitu wbił się w oponę stojącego na podwórku wozu. Jest niedzielne przedpołudnie. Od przejścia nawałnicy minęło zaledwie kilkanaście godzin. Dopiero teraz można pojąć rozmiary tragedii.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama