Reklama

Niewolnicy XXI wieku

Pracują po 10 godzin dziennie. Zbrojarze, cieśle od rana niemal do wieczora wznoszą siedlecki aquapark. Kiedy zaczynali pracę na budowie, jedni mieli w ręku miesięczną umowę – zlecenie podpisane z pracodawcą, inni nie mieli żadnej umowy, tylko obietnicę, że będą ją mieli. Po miesiącu pracy kończyły się podpisane umowy-zlecenia, a kolejnych pracodawca już nie przedkładał. Ci, co umów nie mieli, nadal ich nie mają. Nie dostają także zapłaty za przepracowane dniówki. Kierownicy nie odbierają telefonów od robotników budowlanych z aquaparku. Ci nie wiedzą, ile czasu jeszcze mają czekać na należne wypłaty, więc tkwią na budowie, licząc, że lada dzień otrzymają pieniądze. Mijają kolejne tygodnia, oni pracują, a pieniędzy nie ma.

Jak przeżyć za 300 złotych?
Mężczyźni po przejściach, tak można powiedzieć o tych, którzy stali się zakładnikami pracy na aquaparku. Robert z Lublina, Alfred spod Łukowa mają po 30 lat stażu pracy. Zamknięci w sobie. Dariusz z Lublina jest młodszy, ma 18-letni staż pracy. To on jako jedyny z tej trójki, miał podpisaną umowę-zlecenie z firmą Wald-Bud M. Bernchard na styczeń 2012 roku. Tam zaś czarno na białym jest napisane, że do 10 dnia każdego miesiąca będzie otrzymywał wynagrodzenie według stawki 12 zł za godzinę. Pozostali pracowali również u tego samego pracodawcy, lecz nawet takich umów nie posiadają. Mieli dopiero wypłaty za styczeń, i to rzędu 300  zł. Inni pracownicy na budowie zarobili podobne kwoty. Jak twierdzą, Wald-Bud jest im obecnie każdemu winien po 3-5-6 tys. zaległych wypłat. Najchętniej już w styczniu porzuciliby nierzetelnego pracodawcę, ale trudno było odejść bez już zarobionych pieniędzy. Porzucą pracę na aquaparku w marcu, ale liczą, że swoje jakoś odbiorą. W domu czekają na pieniądze rodziny, które muszą regulować opłaty za mieszkania i mieć środki na życie. Tymczasem głowy rodzin muszą same przeżyć w obcym mieście za około 300 zł odebranych od pracodawcy pieniędzy. – Najgorzej było w grudniu – wspomina Dariusz. – Pracodawca nie płacił za wynajmowane pracownikom mieszkanie, więc przez kilkanaście dni mieszkali we trzech na budowie, w barakowozie, bez wody. Na szczęście wtedy nie było mrozów.
– Jak przeżyć miesiąc za 300 zł? – powtarza Robert. – Kupuje się na okrągło kilogram mielonego, robi kotlety, do tego kartofle i chleb. Wystarczy.

Każdy kręci jak może…
Przetarg na budowę siedleckiego aquaparku wygrała firma Zambet. Zgodnie z warunkami przetargu, zadeklarowała (taki warunek jest w zawartej umowie), że inwestycje wybuduje bez zatrudniania firm podwykonawczych, tylko przy udziale swoich pracowników. Kiedy już kwestie przetargu się zamknęły i kwota około 35 mln zł była w zasięgu wykonawcy, coś dziwnego zaczęło się dziać na budowie. Pojawiły się firmy: Vega, Wald-Bud i Ilbud. Pracownicy budowlani skarżą się głównie na to, że nie płacą im za pracę, głównie Wald-Bud i Ilbud, ale tych firm – zgodnie z umową, jaką w imieniu miasta Siedlce zawarła Agencja Rozwoju Miasta Siedlce – tam być nie powinno!
– Moim jedynym kontrahentem do rozmów i rozliczeń finansowych jest firma Zabmet – wyjaśnia prezes ARM, Mirosław Pawłowski. – Zambet zawarł umowy z innymi firmami bez naszej zgody. Robił to za moimi plecami. Można kierować jedynie pytanie do kierownika budowy, kto pracowników tych firm wpuścił na budowę.

(...)

Całość w wydaniu papierowym.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama