Miejskie oszczędności dotknęły oświatę. Na pierwszy ogień poszły... szkolne biblioteki.
Sławomir Kurpiewski, naczelnik wydziału edukacji siedleckiego Urzędu Miasta: – To tylko kilka etatów. Idź na emeryturę Wytyczne z urzędu miasta były jasne: szkoła musi tak gospodarować, aby wykazać 20 procent oszczędności. W bibliotekach obcięto więc godziny pracy, a pracownicy w wieku emerytalnym otrzymali propozycje nie do odrzucenia: proszę skorzystać z przysługujących przywilejów z karty nauczyciela. – I co z tego, że nie chodziłam na zwolnienia, nie brałam urlopów zdrowotnych? Karta nauczyciela dała mi uprawnienia do emerytury, więc muszę pożegnać się z pracą. Boli to, że nie patrzy się, jak kto pracuje, na ile jest zaangażowany – skarży się pracownica szkolnej biblioteki, która spodziewałaby się raczej uznania za swoją pracę, a nie pożegnania z nią. Koleżanki, którym obcięto etaty o 20 procent, teoretycznie cieszą się, że mają pracę. W praktyce nie mają jednak zbyt wielu powodów do radości. – Od razu mamy mniejszą pensję, ale zakres obowiązków dokładnie ten sam, co przed okrojeniem wymiaru godzin – przyznają.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!