Reklama

Oni was potrzebują

Pogorzelcy ze Starego Puznowa (gm. Garwolin) w ciągu godziny stracili wszystko.

Poniedziałek, 11 kwietnia, miał wyglądać tak, jak każdy inny dzień. Barbara Jaworska wyszła z domu w Starym Puznowie i pojechała do Trąbek, do pracy. Nic nie zapowiadało nadchodzącej tragedii. Wiadomość nadeszła nagle, w południe. Ktoś zadzwonił do huty, w której pracowała. Współpracownicy powiedzieli jej, żeby usiadła. Obawiała się wtedy, że coś złego stało się z jej ciężarną córką i jej dzieckiem. Nogi się pod nią ugięły. Po dłużącej się w nieskończoność chwili strachu usłyszała zdanie, które będzie pamiętać długo: „Basia, spaliłaś się...”.

Do Barbary w jednej chwili dotarło, że z mężem stracili cały dorobek swojego życia. Przez kilka godzin nie mogła wrócić do domu. Przyjechała po nią siostra, zabrała do ośrodka zdrowia, gdzie zajęto się jej stanem emocjonalnym. Do Starego Puznowa pojechały razem, kiedy ogień już przygasał. Z drewnianego, zbudowanego na podmurówce domu, nie zostało już nic.

Reklama

BRAKOWAŁO WODY, A OGIEŃ SZALAŁ

Kiedy około godz. 10.00 zaczął sie palić budynek Jaworskich, w sąsiednim domu, należącym do Ryszarda Goździa, nie było nikogo. Wszyscy poszli do pracy. Płomienie trawiące dom Jezierskich stopniowo zaczęły przenosić się na strych i poddasze domu Goździów. Gdy garwolińska komenda straży pożarnej dostała informacje o pożarze, na miejsce skierowano aż 14 zastępów. To była trudna akcja.

– Okazało się, że płonie budynek drewniany, parterowy, a ogień rozprzestrzenia się tak dynamicznie, że przenosi się na poddasze sąsiedniego budynku murowanego – mówi dowodzący akcją brygadier Janusz Majek, zastępca komendanta Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Garwolinie. – Przyjechało dużo wozów bojowych. W początkowej fazie pożaru mieliśmy poważne problemy z zaopatrzeniem w wodę. Ogień przeniósł się na drugi dom. Dopiero po prawie czterogodzinnej akcji udało się opanować płomienie.

Reklama

Przyczyna pożaru nie jest jeszcze znana. Straty szacuje się na 300 tys. zł. Obydwa budynki zamieszkiwało 12 osób. Na szczęście żadnemu z domowników nic się nie stało. Mąż Barbary Jaworskiej jest uważany przez sąsiadów za twardziela, który radzi sobie z niepowodzeniami. Spotykamy go na posesji, kiedy koparka zbiera gruz...Tylko to zostało z tego, co kiedyś było domem.

POTRZEBNE SĄ MATERIAŁY BUDOWLANE

Kiedy pytamy go, czego potrzebuje jego rodzina odpowiada, że przede wszystkim pieniędzy na budowę nowego domu.

Reklama

– Potrzebne są materiały, drut – mówi... i milknie. W jego oczach pojawiają się łzy. Odchodzi. W sąsiednim murowanym domu Ryszarda Goździa spłonął strych, a piętro i wszystko, co się na nim znajdowało, zostało zalane wodą. Tę kondygnację zajmowała córka, zięć i wnuki Ryszarda Goździa.

– Już strop „siada”, ściana pęka. Wszystko jest do remontu, wymiany. Córka z zięciem pracują i budują sobie własny dom. Sami nie poradzą sobie z odrobieniem strat – mówi Ryszard Góźdź.

W najtrudniejszej sytuacji są Jaworscy. Oni stracili wszystko. Nocują u rodziny w Garwolinie. Dostali propozycję odpłatnego wynajmu mieszkania w mieście na czas budowy domu oraz użyczenia przyczepy kempingowej, którą mogliby ustawić na posesji. Na szczęście sąsiedzi zareagowali szybko i okazali dużo serca.

Reklama

Społeczną akcją pomocy dowodzi sołtys wsi Barbara Rękawek.

– Mamy już 10 tys. zł. Pomagają wszyscy. Pieniędzy nie dali tylko ci, których jeszcze nie zastałam w domu – mówi. W niedzielę, 17 kwietnia, w klubie wiejskim w Starym Puznowie sołtys przyjmowała paczki dla pogorzelców i pieniądze. Sołtysi innych miejscowości z terenu gmin Garwolin i Borowie, pomagają organizując zbiórki w swoich wsiach.

Do akcji włączyły też miejscowe parafie. Pomaga także Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej. Kierownika Beata Piotrowska już podczas pożaru była na miejscu.

Reklama

– Deklarujemy pomoc finansową, zbieramy pieniądze od ofiarodawców. Dajemy wsparcie w formie psychologicznej – mówi Beata Piotrowska. Każdy, kto chciałby pomóc pogorzelcom, może kontaktować się z GOPS gminy Garwolin.

Ze względu na bardzo niski poziom internetowej dyskusji często towarzyszącej artykułom, w których zawarty jest apel o pomoc, postanowiliśmy o blokowaniu możliwości ich komentowania. Wychodzimy z założenia, że wyciągnięcie ręki do drugiego człowieka jest aktem dobrowolnym. Pomoc wyświadczy tylko ten, kto zechce. Ale dlaczego osoba „prosząca o chleb ma otrzymać kamień” od tych, którzy pomóc nie chcą?

Reklama

Każdy oczywiście może mieć swoją opinię, zarówno na ideę solidarności, jak i w związku z konkretną sprawą. Niektóre z ujawnianych opinii wydają się być jednak krzywdzące dla drugiego człowieka, a redakcja nie zawsze ma możliwość ich zweryfikowania i stwierdzenia czy są prawdziwe.

Prosimy więc o niezamieszczanie podobnych w komentarzach, ale o przesyłanie istotnych informacji na poruszane przez nas tematy „pomocowe” na adres e-mail: [email protected].

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama