Reklama

Porozmawiajmy o Siedlcach z Filipem Springerem

Siedlce - miasto przyjazne, czy żywiołowy, małomiasteczkowy bazar? Czy osiedle Nowy Świat to przykład nowoczesnej architektury i najmodniejszy obecnie adres w mieście, czy może teren zamknięty, gdzie jest niewiele zieleni i sporo betonu, dużo domofonów i deficyt miejsc parkingowych? Czy studiowanie na UPH jest synonimem porażki, a największym marzeniem młodych siedlczan jest... uciec ze swojego rodzinnego miasta?

Tak opisał Siedlce Filip Springer – reporter i fotograf. Odwiedził je przy okazji podróży do 31 polskich miast, które w 1999 r. utraciły status stolicy województwa. Wrażenia z tej podróży znajdziemy w jego najnowszej książce "Miasto Archipelag. Polska mniejszych miast". 15 października Filip Springer po raz kolejny przyjedzie do Siedlec. O godz. 17.00 spotka się z czytelnikami w salonie Empiku.

Wizytę w Siedlcach Filip Springer opisał w rozdziale zatytułowanym „Ucieczka” – tym samym, w którym wspomina o: Jeleniej Górze, Sieradzu, Radomiu i Skierniewicach. Na dwóch z ponad 300 stron tej książki możemy przeczytać o tym, że od 1999 r. Siedlce rozrosły się o ok. 700 osób. Że w marcu 2016 r. bezrobocie było tu niższe od średniej wojewódzkiej oraz krajowej. Że największym marzeniem siedleckich nastolatków jest uciec stąd po maturze, bo... studiowanie na UPH to "synonim porażki". Wreszcie, że „Stare Siedlce, te w centrum, łączą w sobie małomiasteczkowość z żywiołowością bazaru. Wszystkiego tu pełno i nic do siebie nie pasuje. Jest przaśnie, plastikowo i dość chaotycznie. Nie żeby to było coś niezwykłego, po prostu polski standard, uwzględniający specyfikę mniejszych miast”. "Na Nowym Świecie ta żywiołowość śródmieścia została okiełznana i zaprzęgnięta do roboty. Jeśli gdzieś szukać dowodów, że Siedlce naprawdę się nie wyludniają, to właśnie w takich miejscach jak to. Jest tu wszystko, o czym zakredytowana na amen dusza może zamarzyć - oszczędna i schludna architektura, wyłożone miękkim tartanem placyki zabaw, niewiele zieleni i sporo betonu, salon fryzjerski z "pierwiastkową analizą włosów" (pierwszy w Siedlcach!), płoty, domofony i deficyt miejsc parkingowych. Słowem wszystko, co składa się na sznyt wielkomiejskiego osiedla dla aspirującej lasy średniej - tyle że za przystępną cenę". Wizytę reportera w Siedlcach ilustrują zdjęcia parkingu przed dawnym urzędem wojewódzkim i metalowej „łódki” nad zalewem.
15 października będzie okazja, by zapytać reportera, czemu sfotografował akurat te miejsca? Co najbardziej zaskoczyło go w Siedlcach? Co mu się podobało, a co raziło już na pierwszy rzut oka? Warto się wybrać na to spotkanie. (Ana)
 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama