Karnawał Solidarności? Jaki karnawał? Karnawał to radosny czas potańcówek, zabaw, maskarad i balów. Tak się czasami mówi bezmyślnie: karnawał Solidarności. Kilkanaście tamtych miesięcy sprzed trzydziestu lat - między sierpniem 1980 a grudniem 1981 - pamiętam zupełnie inaczej. Maskarad rzeczywiście nie brakowało, ale karnawał? Powiedziałbym raczej, że był to czas, kiedy w klatce pokazały się pręty.
W 1950 r., a więc jeszcze trzydzieści lat wcześniej - tego nie pamiętam, czytałem - literat Adam Ważyk zalecał Konstantemu Ildefonsowi Gałczyńskiemu, by mocniej wdrożył się w poetykę socrealizmu i „ukręcił łeb temu rozwydrzonemu kanarkowi, który zagnieździł się w jego wierszach”. Gałczyński miał na to, już nie z trybuny Związku Literatów, a całkiem prywatnie, odpowiedzieć: „No cóż, kanarkowi można łeb ukręcić, ale wtedy wszyscy zobaczą klatkę”.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!