Reklama

Przeszłość i przyszłość

– Albo przystosujemy firmę do nowych warunków, albo za parę lat PSS Społem w Siedlcach nie będzie. To brutalna prawda – mówi Marek Stępień, wiceprezes ds. handlu i produkcji. – To, co dzieje się teraz w spółdzielni, to program ratowania firmy. Musimy podejmować także niepopularne decyzje.

Mniej więcej od roku nastroje pracowników siedleckiej PSS Społem nie należą do najlepszych. Likwidacja poszczególnych placówek (w ich miejsce powstały sklepy sieci Biedronka) wywołała niepokój o przyszłość. Jaki będzie kierunek zmian? Ilu ludzi straci pracę? Czy zarząd podejmuje właściwe decyzje? Te pytania zadawano z początku cichym głosem. Dziś, gdy w firmie doszło do pierwszych kadrowych ruchów, emocje sięgnęły zenitu.

Był jednym z nas…

Najwięcej pretensji i  słów pełnych żalu pada pod adresem wiceprezesa Marka Stępnia.
– On był jednym z nas! Był związkowcem! Był przewodniczącym „Solidarności”, wybraliśmy go. A dziś, co z nami robi?!
Marek Stępień także zadaje pytanie:
– No, właśnie… Co robię? Co robię złego?
Przytacza od razu jeden z telewizyjnych reportaży, gdy w pustej hali jednego z upadłych przedsiębiorstw dziennikarka rozmawia z przewodniczącym związku zawodowego. Związkowiec z dumą opowiada, jak to nie zgodził się na zwolnienie kilku osób z zakładu. „I dziś nikt tu już nie pracuje, zakład padł” – podsumowuje dziennikarka.
– Od kiedy jestem wiceprezesem produkcja wzrosła o 100%. PSS nie tylko zwalnia, także zatrudnia. Musimy dostosować firmę do nowych warunków, czyli zredukować przerost zatrudnienia w administracji i zmniejszyć koszty obciążające placówki handlowe – mówi Marek Stępień. – Nasi ludzie nie są zwalniani, nie są wyrzucani. Staramy się dostosować poziom zatrudnienia do dzisiejszych realiów z jak najmniejszym bólem dla pracowników. Przymierzamy się, aby wysyłać ludzi na świadczenia przedemerytalne, ale tylko tych, którzy sami o to wystąpią. W tym celu opracowaliśmy system zachęt finansowych. Jeśli pracownicy to zaakceptują, byłoby to najlepszym rozwiązaniem dla firmy.
Zdaniem prezesa Stępnia już 13 osób zgłosiło chęć przejścia na świadczenia przedemerytalne przy odpowiednich dodatkowych świadczeniach finansowych. Docelowo firma potrzebuje 20 takich rozstań (razem z tą trzynastką).

Traktują nas jak śmieci

Pracownicy, których dotknęły te propozycje, mają żal. Wypominają: 30 lat pracy na zyski spółdzielni i dziś taka propozycja?! Odejść?!
– Są panie, którym brakuje nawet 2 lat do emerytury. Mają trudną sytuację! A pracownicy biurowi, którym dano alternatywę: albo praca w sklepie, albo odejście na świadczenia przedemerytalne? Przecież takie świadczenia to nieco ponad 700 złotych i widmo niższej emerytury!

Całość w papierowym i e-wydaniu wydaniu "TS"

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości