Reklama

Siedlce: Pomyłka na dachu opóźniła otwarcie hal, ale będą gotowe na wrzesień

Błąd wykonawcy opóźnił otwarcie hal sportowych przy dwóch siedleckich podstawówkach. Miasto uspokaja jednak, że od września uczniowie będą już mogli z nich korzystać.

Chodzi o dwie nowe hale sportowe przy siedleckiej „Dwójce” i „Czwórce”. Obiekty są już praktycznie gotowe, jednak wciąż nie zostały oddane do użytku. Powodem jest błąd popełniony podczas realizacji inwestycji. Jak zapewniają władze miasta, poprawki są już na finiszu, a hale mają zostać udostępnione wraz z początkiem nowego roku szkolnego.

Obie inwestycje realizowane są w formule „zaprojektuj i wybuduj” przez tę samą firmę z Łosic. Podczas odbiorów zauważono, że dachy wykonano pod innym kątem nachylenia niż przewidywały projekt oraz miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego.

Reklama

– Sprawdzając zgodność inwestycji z dokumentacją i wymaganiami technicznymi, nasze służby wychwyciły, że nachylenie dachu jest inne niż powinno. Wykonawca musiał to poprawić, bo inaczej obiekt nie mógłby zostać odebrany – wyjaśnia wiceprezydent Siedlec Dariusz Stopa.

Jak dodaje, dokumentacja projektowa została przygotowana prawidłowo. – Problem pojawił się na etapie realizacji. Wykonawca, zamawiając elementy konstrukcyjne, popełnił błąd. W tej chwili kończy już poprawki, dlatego jesteśmy spokojni o termin zakończenia inwestycji. Od 1 września hale będą do dyspozycji uczniów – zapewnia.

Reklama

Opóźnienie oznacza jednak konsekwencje finansowe. Miasto zapowiada naliczenie kar umownych. – Zawsze, gdy wykonawca nie dotrzymuje terminów, naliczane są kary. W przypadku jednej z hal będą one większe, ponieważ termin został przekroczony w większym stopniu. Przy drugiej inwestycji opóźnienie jest niewielkie, ale również zostało odnotowane – mówi Dariusz Stopa.

Zgodnie z obowiązującymi harmonogramami hala przy SP nr 2 miała zostać oddana do końca kwietnia, a przy SP nr 4 – do końca czerwca.

Wiceprezydent zaznacza jednak, że miasto nie zarobi na karach. – To inwestycje współfinansowane ze środków zewnętrznych, dlatego pieniądze z kar umownych zostaną zwrócone instytucji, która udzieliła dofinansowania – podkreśla.

Reklama

Obie hale kosztowały łącznie blisko 7,5 mln zł. Miasto zrealizowało inwestycje dzięki dofinansowaniu z rządowego Programu Olimpia, a umowy z wykonawcą podpisano w kwietniu ubiegłego roku.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 10/07/2026 09:21
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    RuMoon - niezalogowany 2026-07-10 09:15:55

    Na początku napiszę, że jeśli wykonawca wybudował źle to niech poprawia jak najbardziej, absolutnie nie staję tu w jego obronie. Ale teraz będzie lepsze, gęstsze. Jakim absurdem życiowym jest cała sytuacja pokazuje właśnie ta sprawa. Wykonawca popełnił błąd. Nie neguję. Może w zamówieniu, może ten, który dostarczał wykonawcy elementy konstrukcji dachu popełnił błąd i zamiast 8 stopni wykonał 12 albo 13 albo nie wiem ile stopni... Nie chcę wnikać już teraz czy wykonawca zrobił to świadomie, nieświadomie, w porozumieniu z inwestorem czy bez porozumienia, czy ktoś na kogoś się teraz wypiął czy nie, nie wnikam, nie ważne. Teraz pytanie komu? W jaki sposób? Czy technicznie, czy stylistycznie czy wizerunkowo to przeszkadza? Przecież nie jest to domek góralski z kątem 70 stopni i kalenicą podniesioną o 5 m, różnica jest o te kilka stopni. Teraz żeby wyprostować i naprawić tą pomyłkę jak książka pisze powinno się zdemontować cały dach i wykonać go na nowo z właściwym kątem. No bo skoro płacę za coś innego to dlaczego nie? To na pewno zjadłoby cały zysk wykonawcy albo i trochę więcej, ubezpieczyciel też pewnie by nie był chętny pokryć to z ubezpieczenia (a może tak, nie wiem co obejmuje ubezpieczenie wykonawcy). Poza tym, że taka naprawa opóźni pewnie nawet o 2-3 miesiące oddanie obiektów, nic dziwnego. Ale w sumie co mnie to obchodzi, źle zrobił niech naprawia, tak? Ale zamiast tego niech naprawia wybiera się rozwiązanie żeby "naprawił" i "dolepia się" - bo inaczej tego nazwać nie można - dach na dachu o innym zakładam, że teraz już prawidłowym spadku. Powstanie taki potworek siedlecki (kolejny już zresztą w tym mieście) i wszyscy będą wypinać pierś do odznaczenia jak to dopilnowali litery prawa i prawidłowo wykonali swoją robotę. Bardzo dobrze "trzy z dwoma, siadaj". A czy nie warto byłoby zostawić to tak jak jest, wynegocjować z inspektorem budowlanym jakieś odstępstwo, nawet jeśli by to formalnie trwało pół roku (urzędowe młyny sprawiedliwości mielą powoli) a z wykonawcą zawrzeć porozumienie albo o obniżce wynagrodzenia za robotę, rekompensacie finansowej albo np. żeby wykonał jeśli ma możliwości jakąś drobną inwestycję na rzecz miasta? Serio trzeba było tworzyć to nowe "dzieło głupoty"? Tak z boku patrząc tylko. Zastanówcie się ludzie czasem zanim podejmiecie głupie decyzje. Głupio robić jest najłatwiej.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Inż - niezalogowany 2026-07-10 10:57:28

    Myślisz zdroworozsądkowo i w takim rozumieniu masz 100% racji. Niestety takie myślenie nie może mieć miejsca, bo prawa jest za dużo. Niezgodność o której mowa jest w zasadzie w świetle prawa nieusuwalna. Kąt dachu wynika zapewne z decyzji o warunkach lokalizacji (które wydało miasto) lub z miejscowego planu zagospodarowania. I aby to zmienić formalnie trzeba POWRÓCIĆ do początku postepowania. I tu zaczynają się schody. Zmiana planu miejscowego kilka lat (takie są procedury). Zmiana warunków zabudowy zaczyna proces OD POCZĄTKU. Proces inwestycyjny trwa na ogół kilka lat i ma mnóstwo raf. I wszyscy w budownictwie muszą się z tym co dzień zmierzać. Osoby z zewnątrz nie za bardzo o tym wiedzą i próbują myśleć zdroworozsądkowo. Inżynier i inwestor nie mogą. A teraz o błędzie, bo firma i kierownik budowy popełnili ciężki błąd. Poważny, bo w budownictwie procedura jest inna. Najpierw trzeba zawnioskować do projektanta o zrobienie zmiany itd. Gdy zmiana jest istotna zaczynamy proces pozwolenia na budowę od nowa. A teraz skąd się biorą takie błędy? Bo kierownicy budów są marnie opłacani, na ogół zaganiani, prowadzą wiele budów naraz aby obniżyć koszty. A zamówienia publiczne wprowadzają liczne ograniczenia dla zdrowego rozsądku (przepis liczy kilkaset stron, wraz z dokumentami powiązanymi kilka tysięcy). I to skutkuje tym czym skutkuje. Nie liczy się technika, która kieruje się zdrowym rozsądkiem, tylko PAPIERY. PS Ktoś popełnił duży błąd, bo policzenie konstrukcji przez projektanta jeszcze raz jest konieczne nawet z punktu widzenia zdrowego rozsądku.

    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Ehh - niezalogowany 2026-07-10 10:22:23

    Tutaj się czepiają bo “dachy wykonano pod innym kątem nachylenia niż przewidywały projekt oraz miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego.” A gdzie indziej to pozwalają bloki budować niezgodne z planem zagospodarowania terenu…

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości