Na kilku siedleckich ulicach wysypano żużel, a miesiąc później zgarnięto go koparkami.
Mieszkańcy kilku siedleckich ulic mogli się cieszyć utwardzoną nawierzchnią zaledwie kilka tygodni. Ponad miesiąc temu na drogi wywieziono żużel, a w ubiegłym tygodniu koparki go zgarnęły.
– Bareja by tego nie wymyślił – mówią mieszkańcy. – Pojechałem do pracy, a gdy wróciłem, naszej ulicy po prostu nie było. Znowu są doły i górki. Czy w urzędzie miasta nikt nie myśli? Żarty sobie z nas robią?
W ubiegłym tygodniu zbierano żużel z kilku siedleckich ulic: Strumykowej, Mineralnej, Źródlanej, Wierzbowej i Jedność. Na Strumykowej i Wierzbowej prace przerwano w połowie, po interwencji mieszkańców. Dlaczego żużel zabrano? Bo strasznie pylił, co mogło być szkodliwe dla mieszkańców. Ale głosy są podzielone. Jedni domagają się zdjęcia żużlu, inni chcą, by go zostawić.
– Kilka lat walczyliśmy o naszą ulicę – mówi jedna z mieszkanek Strumykowej. – Była w tak fatalnym stanie, że nie dało się przejechać. Działki kupiliśmy od miasta, licząc, że droga zostanie utwardzona, ale niestety, długo nic się nie działo. Zbudowaliśmy domy, ale dojazd, szczególnie w deszczowe dni, był niemożliwy. Nieraz zastanawialiśmy się, czy wyjedziemy z podwórka, czy nie. Urzędnicy stwierdzili, że mogą ulicę wysypać żużlem. I tak się stało. Faktem jest, że pyliło się to strasznie, ale wolimy mieć taką ulicę, niż żadnej. W dodatku miasto ciągle sprzedaje działki przy Strumykowej, więc ma świadomość, w co pakuje nabywców. Zebraliśmy 19 podpisów od osób, które podobnie jak my chcą, żeby ten żużel został.
Dlaczego zabrano żużel i ile ta akcja kosztowała miasto, dowiecie się z artykułu Justyny Janusz w najnowszym papierowym i e-wydaniu „TS” nr 22.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!