Zbyszek zaczął się już denerwować. Jego ojciec wybrał się na zakupy do miasta. Spóźniał się – co mu się nigdy nie zdarzało. Zbyszek zaczął czuć niepokój. Nagle w oknie zobaczył kobietę, która biegła w stronę ich domu, otworzył drzwi i wyszedł na podwórko. Zbyszek usłyszał: „Pana tatę zabrało pogotowie...”.
23 stycznia wczesnym rankiem pan Czesław wybrał się na zakupy do miasta. Wracał do domu autobusem linii nr 27. Jak zawsze wysiadł na przystanku Janowska-Wiązowowa. Była godzina 9.42.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!