Monika pomagała pani Halinie od pięciu lat. Dziewięćdziesięcioletnia kobieta przyjmowała pomoc z wdzięcznością. Młoda sąsiadka pilnowała terminów opłat, remontowała małe mieszkanko. Pani Halina zameldowała ją na pobyt stały.
- Chciałabym, abyś po mojej śmierci otrzymała to mieszkanie – mówiła. Pół roku później umarła. Monika ma małą córeczkę i męża. W domu jej mamy miejsca dla drugiej rodziny brak. Pomoc pani Halinie w zamian za możliwość mieszkania z samotną osobą wszystkim była na rękę. Starsza pani była spokojna o swój los, a Monika prowadziła dom, dbała o czystość, czuła, że ma kawałek miejsca dla siebie i rodziny. Choć mieszkanko jest nieduże, ot 30 metrów kwadratowych. Po śmierci pani Haliny Monika zwróciła się do Urzędu Miasta w Siedlcach z prośbą o podpisanie umowy najmu lokalu po śmierci głównego najemcy. - Odmówiono mi – ubolewa. – A ja naprawdę dbałam o to mieszkanie, a pani Halina nie miała nic przeciwko temu, abyśmy tam mieszkali. Lokal nie ma żadnego zadłużenia, wszystkie opłaty wnosiłam w terminie, nic nie niszczało. Jestem osobą rzetelną i wiarygodną. Jestem w stanie samodzielnie utrzymać to mieszkanie. Naczelnik wydziału zarządzania miastem, Stanisław Mrówczyński rozkłada jednak ręce. - Nie ma takiej możliwości prawnej, aby miasto mogło przekazać lokal tej pani. Zameldowanie na pobyt stały nie daje żadnych praw do mieszkania.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!