Reklama

Właścicielka zmarła, a pies został

Jest brudny, śmierdzący i chory. Ale ciągle żyje...

– Dzisiaj to już mi dosłownie serce pękło, kiedy do niego poszłam – mówi pani Anna. – Nie da się już patrzeć na tego biednego psa. Od roku jest sam i żyje tylko na łaskawym chlebie ludzi. Widać, że jest mu coraz ciężej, bo to już stary pies. I tak wegetuje na oczach mieszkańców  Mordów.

Duży owczarek biega po posesji jednego z domów w samym centrum Mordów, przy ulicy wzdłuż rynku. Nie da się go nie zauważyć. To duży pies, który często stoi przy ogrodzeniu posesji, przy samym chodniku.  Czeka na litość przechodniów. I tak jest już od około roku!

Reklama

– Tym psem opiekowała się starsza pani, ale w ubiegłym roku zmarła – mówią w Mordach. – I od tego  czasu pies pozostaje bez opieki. Jest na podwórku przy posesji. Nikt się nim na stałe nie opiekuje. Przetrwał na dworze całą zimę, choć ma tylko starą, zaniedbaną budę. Brama na posesję jest zamknięta, więc pies żyje tylko dzięki temu, co mu dobrzy ludzie przez tę bramę wrzucą.

Nasza Czytelniczka zastanawia się, dlaczego tak jest, skoro codziennie przy posesji przechodzą dziesiątki, a może i setki ludzi. – A z psem jest coraz gorzej. To wilczur, suczka, która najwyraźniej jest chora, bo jest bardzo otyła, choć nie ma nadmiaru jedzenia.

Reklama

Jest też brudna, śmierdząca i niesamowicie zarośnięta, co podczas upałów oznacza dla zwierzęcia  dodatkowe cierpienie.

Cały artykuł przeczytacie w papierowym i e-wydaniu (kup teraz) "TS", nr 27. 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama